Mieszkam w Londynie z moim chłopakiem Michaelem. Podjęliśmy taką decyzję 3 lata temu. W Sydney zostawiłam rodzinę i ukochanych przyjaciół, co prawda szybko poznałam tutaj nowych ludzi, ale bardzo tęsknię za rodzinną okolicą. Przez ostatnie 4 miesiące mieszkam sama, mój chłopak razem ze swoim zespołem supportują One Direction. Nie raz miałam okazję przebywać z 1D – są naprawdę świetni! Nie wspominając już o kolegach z zespołu mojego chłopaka, mianowicie Luke, Ash i Calum to moi najlepsi przyjaciele. Przez ostatnie 4 miesiące bardzo zżyłam się z Gemmą i Danielle, to dzięki nim jeszcze tutaj nie zwariowałam.
-Amy!! Jeszcze tylko 2 dni!-Gemma nawet nie pukając wręcz wbiegła do mojego domu.
-Wiem kochanie.-Odpowiedziałam przytulając moją przyjaciółkę na powitanie.
-Chyba nie chcesz żeby Twój chłopak zobaczył Cię w takim stanie!-Krzyknęła Gemma.
Co prawda nie wyglądałam najlepiej a to wszystko przez to że 2 dzień sprzątałam dom na błysk.
-Jutro coś się wymyśli.-Odpowiedziałam, uśmiechając się. -Jutro o 10.00 przychodzę z Dan po Ciebie i idziemy na zakupy!-Powiedziała radośnie Gemma, wiedziałam że szykuje się długi ale bardzo przyjemny dzień.
-Wracam na zajęcia!-Oświadczyła Gem po czym wyszła z mojego domu.
O godzinie 19 skończyłam porządki, byłam z siebie dumna jak nigdy.
-Czas na kąpiel-Pomyślałam.
Dochodziła godzina 21 więc postanowiłam wyjść z wanny, owinęłam się białym ręcznikiem, po czym przeczesałam moje długie fioletowe włosy. To dzięki Michaelowi pokochałam eksperymentować z kolorami na mojej głowie.
Nagle dostałam smsa. *Za 10 min na skype xx* Od: Mikey<3
Szybko włączyłam laptopa, po czym włączyłam skype.
Jeszcze go nie było, więc postanowiłam ubrać jakieś piżamy żeby nie paradować w samym ręczniku. Wybrałam krótką koszulę nocną którą dostałam przed samym wyjazdem od mojego chłopaka. Położyłam się na łóżku z laptopem wyczekując Michaela.
-Hej skarbie.-Powiedziałam gdy tylko zobaczyłam go na swoim ekranie.
-Hej, co u Ciebie?-Wyglądał na przybitego, jakby go coś gnębiło.
-Wszystko okey, ale widzę że u Ciebie nie bardzo. Co się dzieje?-Zapytałam
-Wydaje Ci się.-Uśmiechną się pokazując rząd białych zębów, kochałam jego uśmiech.
-Skarbie jestem bardzo zmęczony, porozmawiamy jak wrócę okey?
-Jasne.-Odpowiedziałam, po czym chłopak rozłączył się.
-Coś się stało.-Pomyślałam. Przecież mój Mike nigdy się tak nie zachowywał. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, obudził mnie dźwięk telefonu.
-Amy, jesteś gotowa?-Usłyszałam głos Dan.
-Matko, zaspałam! Która jest godzina?-Zapytałam przeciągając się.
-Za pół godziny jesteśmy u Ciebie!-Zakomunikowała mi po czym się rozłączyła.
Szybko wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Umyłam się, oraz zrobiłam lekki makijaż.
-Co ja na siebie włożę?-Zaczęłam panikować
Ostatecznie wybrałam czarne legginsy, czarny top oraz „pożyczyłam” za dużą czarno-białą koszulę mojego chłopaka. Moje długie fioletowe włosy związałam w kitkę po czym zeszłam na dół i ubrałam białe vansy.
Nie miałam nawet czasu zjeść śniadania bo dziewczyny już dobijały mi się do drzwi.
-Hey Amy!-Powiedziały równoczeście Gemma i Danielle
-Hey.-Odpowiedziałam całując je w policzek na przywitanie.
-To co idziemy na zakupy!-Krzyknęła Dan
-Jasne ale najpierw idziemy do KFC.-Powiedziałam zamykając drzwi.
-Okey!
Dzień miną w cudownej atmosferze, najpierw zakupy, później kosmetyczka. Wieczorem zrobiłyśmy sobie babski wieczór u Gemmy.
-Dziewczyny ja muszę wracać do domu.
-Powiedziałam robiąc smutną minę.
-Gemm, ja też będę się zbierać.-Powiedziała Dan.
-Zostawiacie mnie.-Gemma udała obrażoną.
-Wiesz że jutro chłopcy wracają więc muszę rano wstać i jechać na lotnisko.-Powiedziałam
-No tak, racja... Mogę się spodziewać że Hazz zrobi mi nalot jutro.
-Powiedziała Gemma, po czym wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
-Paaa dziewczyny!-Posłałam im buziaka i wyszłam z mieszkania.
Było bardzo późno ale nie bałam się, w miarę szybko doszłam do swojego domu, po czym pierwsze co zrobiłam to wzięłam kąpiel,a później poszłam spać.
„Kocham Cię xo” wystukałam na klawiaturze i wysłałam do Mikeya.
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź „Też Cię kocham;*”
Uśmiechnęłam się po czym zasnęłam Rano obudziłam się pełna energii. Pierwszy raz w życiu ucieszyłam się gdy zadzwonił mi budzik. Ranek jak każdy inny- poranna toaleta, makijaż, śniadanie.
W końcu podeszłam do szafy. Wybrałam biały luźny sweterek, bordowe spodnie oraz białe air force.
Włosy tak jak wczoraj związałam w wysoką kitkę.
-Mikey jadę po Ciebie!-Krzyknęłam uradowana, po czym wyszłam z domu.
-Cholera!! Czemu zawsze czegoś zapomnę!-Nie wzięłam kluczyków do samochodu więc szybko się po nie wróciłam.
Gdy już siedziałam w samochodzie, włączyłam radio słysząc „She Look So Perfect” od razu zaczęłam nucić. Droga na lotnisko bardzo szybko minęła. Ucieszyłam się widząc że na lotnisku nie ma żadnych fanów.
No tak przecież chłopcy specjalnie powiedzieli że zostają dłużej w LA żeby nie było niepotrzebnych tłumów. W oddali zobaczyłam Luke'a Cal'a i Ashtona od razu przybiegłam się z nimi przywitać.
-Woooow Amy zmieniłaś się przez te 4 miesiące!-Powiedział uradowany Ash
-Chyba zaczynam zazdrościć Michaelowi.-Zaczął Luke
-Hemmings nie rozkręcaj się!-Dodał Calum
Po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać i grupowo się przytuliliśmy.
-Chłopaki a gdzie Mikey?-Zapytałam zmartwiona
-Popatrz! Idzie.-Pokazał palcem Calum.
Szybko pobiegłam do mojego chłopaka przytulając i całując go.
-Tak bardzo tęskniłam.-Zaczęłam, ale widziałam ze Mikey chyba niezbyt cieszy się z tego że znów jesteśmy razem, co mnie przeraziło.
-Nigdy więcej.-Kontynuowałam.
Chłopak nic nie powiedział tylko pocałował mnie w czoło i odszedł do chłopaków.
-To pewnie ze zmęczenia.-Próbowałam usprawiedliwiać Michaela w myślach.
-Stary musisz jej to powiedzieć!-Luke krzyczał na Michaela lecz gdy mnie zobaczył od razu zmienił temat.
-Co ciekawego robiłaś gdy nas nie było?-Zapytał Hemmings
-Nic ciekawego.-Odpowiedziałam.
-My się zbieramy, jutro się zdzwonimy.-Powiedział nagle Michael
-Pa chłopcy!-Ucałowałam każdego po czym poszłam z moim chłopakiem do samochodu
-Mikey.
-Co się stało?-Zapytał, widać było że czymś się przejmował
-Czy jest coś o czym chciałbyś mi powiedzieć?-Michael w tej chwili zdenerwował się.
-Czy do cholery musisz zadawać mi tyle pytań? Nie widzisz że jestem zmęczony podróżą?-Zaczął na mnie krzyczeć.
Całe szczęście że już jesteśmy prawie w domu bo pewnie nie wytrzymałabym tej chorej atmosfery która panowała pomiędzy mną a moim chłopakiem.
Nigdy wcześniej się tak nie zachowywał, co działo się przez te 4 miesiące gdy z nim nie byłam?
-CO SIĘ DZIEJE?!!-Krzyknęłam płacząc gdy weszliśmy do naszego domu.
-Co mi sugerujesz?-Krzykną Mikey
-Zdradzasz mnie? Michael nigdy się tak nie zachowywałeś. Czemu mi to robisz??
-Teraz coś jakby pękło w środku, płakałam, miałam wielki żal do chłopaka. Czy nic dla niego nie znaczę?
-Oszalałaś! Dobrze wiesz że kocham tylko Ciebie.
-Powiedział Mikey łagodniejszym tonem podchodząc do mnie i obejmując.
-Czemu tak pomyślałaś, kocham tylko Ciebie
-Szeptał, po czym pocałował mnie.
Chłopak odszedł i zaszył się w naszej sypialni na górze.
Nagle zrobiło mi się ciemno, niczego więcej nie pamiętam.
Rano obudziłam się w sypialni ale obok mnie nie było mojego ukochanego. Po cichu zeszłam na dół. Słysząc że Michael rozmawia przez telefon postanowiłam podejść bliżej by usłyszeć coś więcej, może to wytłumaczyłoby dziwne zachowanie mojego chłopaka.
-Sophia, to co było pomiędzy mną a Tobą w LA to przeszłość! Jeżeli powiesz cokolwiek Amy to pożałujesz. Przysięgam.
Mówił spokojnym tonem do słuchawki. Zamurowało mnie ale postanowiłam jeszcze trochę wytrzymać.
-Dziś o 15.30 w parku? Okey będę.-Powiedział Mikey do telefonu.
Czyli będę musiała go śledzić. Postanowiłam wrócić na górę i gdyby nigdy nic zejść jeszcze raz na dół. Muszę konkretnie dowiedzieć się kim jest cała Sophia. Wiadomo że jest to kochanka mojego faceta, ale chcę wiedzieć ile to trwało. Włożyłam na siebie szlafrok i postanowiłam że będę udawać gdyby nigdy nic.
-Hej słonko.-Powiedział Michael gdy schodziłam po schodach.
-Hej, widzę humorki przeszły?
-Tak, przepraszam Cię bardzo za wczoraj.-Chłopak chciał musnąć mnie w usta ale odsunęłam się.
Nie miałam najmniejszej ochoty patrzeć na niego a co dopiero go całować.
-Skarbie czemu taka jesteś?-Zaczął przystawiać się do mnie ściągając mój szlafrok i dobierając się do mojej koszuli.
-Tęskniłem bardzo.
-Głowa mnie boli.-Odpowiedziałam po czym wręcz wyrwałam się z uścisku mojego chłopaka. Zrezygnowany Michael odsuną się ode mnie, i rozłożył się na kanapie włączając jakiś nudny film.
A ja w tym czasie poszłam zrobić sobie jakieś śniadanie, dzisiaj miałam ochotę na naleśniki.
Smażąc je poczułam jak Mikey przytula mnie od tyłu, kładąc swoją głowę na moim ramieniu. Normalnie cieszyłabym się i nie przeszkadzało mi to ale teraz jak pomyślę że mnie mógł zdradzić nie miałam ochoty nawet go widzieć.
-Chcesz trochę?-Zapytałam
-Oczywiście że taaaak! Wiesz że uwielbiam jak gotujesz.
-Powiedział uśmiechnięty Michael
-I jak sprzątam, tylko do tego jestem Ci potrzebna.-Odpowiedziałam
-Oszalałaś? O co Ci chodzi?-Powiedział wystraszony
-O nic.-Odpowiedziałam po czym poszłam do łazienki.
Nie wyglądałam zbyt dobrze. Wzięłam prysznic, po czym ubrałam jeansowe szorty, czarny top i wielką kolorową kolię na szyję. Włosy związałam w kitkę i zrobiłam bardzo naturalny makijaż, podkreślając nieco mocniej oczy.
15.00 popatrzyłam na zegarek, zaraz Michael będzie wychodził.
Zeszłam na dół ubierając czarne wysokie czółenka.
-Wychodzisz gdzieś?-Zapytał Michael
-Tak, idę na zakupy.-Skłamałam
-Oo to dobrze, bo też zaraz wychodzę.-Odpowiedział
Nic mu nie odpowiedziałam tylko pocałowałam w policzek, i postanowiłam że poczekam za rogiem, żeby chłopak niczego się nie domyślał.
-Mikeeey długo jeszcze?!-Powiedziałam sama do siebie gdy chłopak przez jakieś 10 minut nie wychodził jeszcze z domu. Gdy tylko to do siebie powiedziałam chłopak jakby mnie usłyszał, nagle wyszedł z domu zamykając za sobą drzwi. Całe szczęście że poszedł w całkiem inną stronę niż ja stałam. Poczekałam chwilę i ruszyłam za nim. W niecałe 5 minut byliśmy chyba na miejscu. Usiadłam na ławce i wpatrywałam się co Mikey będzie robił i kim jest Sophia. Długo czekać nie musiałam. Po chwili zobaczyłam jak ta cała Sophia przychodzi i przytula się do mojego Michaela. Chwilę rozmawiali ale gdy zobaczyłam że dziewczyna próbuje pocałować mojego chłopaka nie wytrzymałam.
Szybko podeszłam chcąc dowiedzieć się o co chodzi w tej chorej sytuacji.
Ale jestem idiotką przecież mam dowody na to że mnie zdradził. Jednak coś mówiło mi żebym tam podeszła.
-MICHAEL CO TO MA ZNACZYĆ??!-Krzyknęłam, chłopak aż podskoczył.
-Amy to, to nie tak jak myślisz!-Zaczął się tłumaczyć.
-Kim ona jest?!-Krzyknęłam. -Nie, nie wiem, nie znam jej.-Odpowiedział
-Jestem Sophia Granger, Michael skarbie czemu udajesz że mnie nie znasz?- Powiedziała dziewczyna.
Jak ona śmiała się w ogóle odzywać?! A tym bardziej mówić do MOJEGO chłopaka skarbie?!
-O czym ona mówi?!-Spytałam prawie płacząc, ale chciałam pokazać mu że jestem silna więc z trudem powstrzymywałam łzy.
-Nie słuchaj jej! Ona chce zniszczyć nasz związek.
-Michael chyba kpisz! Słyszałam rano Twoją rozmowę. Nie kłam!-Zaczęłam krzyczeć.
-Ja, ja przepraszam.-Zaczął Michael
-Proszę chodźmy do domu, porozmawiamy na spokojnie.-Michael chciał złapać mnie za rękę ale go odepchnęłam.
-Nie. Chcę żeby Sophia była przy tej rozmowie.-Powiedziałam
-Skarbie ale to jest sprawa pomiędzy tobą a mną!-Krzykną Michael.
-Sophia jest Twoją kochanką.-Powiedziałam spokojnie, a pierwsze łzy zaczęły spływać po moim policzku.
-Byłą kochanką.-Wtrąciła nagle dziewczyna, za co skarciłam ją wzrokiem.
-Czemu?! Czemu mi to zrobiłeś?- Pytałam Michaela, a łzy już spływały jedna po drugiej, nie przejmowałam się tym.
-Przez te 4 miesiące tęskniłem, i... – Nie wiedział co powiedzieć.
-Tęskniłem brakowało mi kogoś.-Dokończył.
-TEŻ TĘSKNIŁAM, TEŻ MI BRAKOWAŁO KOGOŚ DO KOGO MOGŁABYM SIĘ PRZYTULIĆ, POROZMAWIAĆ.-Zaczęłam krzyczeć.
-Ale nie szłam z pierwszym lepszym do łóżka...-dokończyłam spokojnie, po czym odeszłam.
-Amy zaczekaj proszę Cię!-Chłopak próbował mnie zatrzymać.
-Stój, błagam! Zatrzymałam się, nie wiem czemu.
-Przepraszam, tak strasznie Cię przepraszam.-Zaczął Michael
-To koniec.-Odpowiedziałam mu, po czym pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
Odeszłam, nie chciałam go widzieć.
-Nie błagam!-Krzyczał chłopak.
Zapłakana szybko pobiegłam do naszego domu... poprawka do jego domu. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, i wynajęłam pokój w hotelu.
Od tego zdarzenia minął już miesiąc, ja chwilowo mieszkam z Gemmą, ale to dopóki nie znajdę sobie czegoś swojego. Cały czas bardzo tęsknię za Mikeyem, ale najgorsze jest to że on nie daje o sobie zapomnieć. Dopiero od kilku dni nie dostaję od niego wiadomości. Co ułatwia mi w codziennym funkcjonowaniu.
-Amy!-Krzyknęła Gemm z kuchni.
-Co jest? -Michael do mnie napisał.
-Co?! Co on chce od Ciebie?
-Pisze że nie odpisujesz na jego wiadomości, pisze też że chce się spotkać.
-Nie nie odpisuj mu!
-Amy nie mogę tak!-Krzyknęła Gemma.
-Napisz mu co chcesz, ja idę do fryzjera.-Odpowiedziałam po czym wyszłam zdenerwowana z mieszkania. Postanowiłam zmienić kolor włosów, dlatego wybrałam się do BLEACH LONDON.
-Na jaki farbujemy?-Zapytała uśmiechnięta fryzjerka.
-Wracam do naturalnego koloru, na ciemny brąz.
-Okej!-Odpowiedziała różowo-włosa kobieta.
3 godziny w salonie fryzjerskim i wyglądałam jak dawniej!
Ale wszyscy się zdziwią-Pomyślałam
Wracając do mieszkania Gemmy, wstąpiłam do cukierni kupić nasze ulubione babeczki.
-Już jestem!-Krzyknęłam gdy weszłam do mieszkania.
-AMY?!-Gemma nie mogła się na mnie napatrzeć.
-Aż tak źle wyglądam w naturalnym kolorze?-Zapytałam.
-Wyglądasz przepięknie!-Odpowiedziała.
-Amy masz gości.-Dokończyła
-Michael?-Zapytałam szepcząc
-Nie głuptasie to nie Mikey!-Powiedziała głośno Gemm po czym ktoś zaczął się śmiać.
-Co Ash Cal i Luke tu robią?-Zapytałam cicho Gemmy, gdy bylłyśmy jeszcze w przedpokoju.
Nie dostałam odpowiedzi bo dziewczyna pociągnęła mnie do salonu.
-Wow Amy co za zmiana!-Powiedzieli naraz chłopcy.
-Źle czy dobrze?-Zapytałam uśmiechając się. -
AMY SIĘ UŚMIECHNĘŁA!-Krzyknęła Gemma
Udałam tak zwanego focha, ale zaraz przytuliłam się do mojej przyjaciółki.
-Chłopaki ja idę i zastawiam was z Amy nie będę przeszkadzać-Powiedziała Gemm
-Nie przeszkadzasz-Powiedziałam razem z chłopakami równocześnie, na co wybuchliśmy śmiechem.
-Idę papa.-Powiedziała Gemma posyłając nam buziaka w powietrzu i wychodząc.
Po czym wszyscy odprowadziliśmy ją wzrokiem, aż usłyszeliśmy zamyjakące się drzwi.
-Co was do mnie sprowadza?-Zapytałam radośnie chłopców.
-To nie można odwiedzić starej przyjaciółki?-Zapytał Luke
-No właśnie.-Dopowiedział Cal z Ashem
-No oczywiście że można!-Powiedziałam po czym przytuliłam każdego z chłopców.
-Co u was? Jakie plany z zespołem?-Zapytałam
-W porządku, za niedługo wydajemy nowy singiel.-Powiedział Cal, widać było że chłopcy są cholernie z siebie dumni.
-Wooooooow, świetnie! Mam nadzieję nie będę musiała czekać do premiery i usłyszę go szybciej?-Zrobiłam smutne oczka.
-Oczywiście że tak! Jeszcze pytasz?-Odpowiedzieli równocześnie
-Pooglądamy jakiś film??-Zapytał Ash
-Tak, tak Amy proszęęęę-Dodał Calum
-No okej, to wy wybierzcie film, a ja i Luke idziemy zrobić coś do jedzenia.
-Powiedziałam i pociągnęłam za sobą Hemmings'a. Słyszałam że Ash i Cal już sprzeczali się jaki film wybrać na co razem z Lukeyem zaczęliśmy się śmiać.
-Na co masz ochotę?-Zapytałam Luke'ya
-Nie chcesz wiedzieć.-Odpowiedział, na co zaczęliśmy się śmiać, a ja uderzyłam go lekko w ramię.
-Robimy frytki?-Zapytałam.
-Tak, tak!-Odpowiedział, po czym szeroko się uśmiechnął
Wyciągnęłam frytki z zamrażarki, po czym rozgrzałam frytkownicę i je tam wrzuciłam. Oparłam się o blat i stałam naprzeciwko Hemmings'a. Przez chwilę trwała nieco niezręczna cisza, lecz po chwili zaczęliśmy się śmiać.
-Strasznie za Tobą tęskniłem.-Powiedział chłopak po czym podszedł do mnie i bardzo mocno przytulił.
-Ja za Tobą też.-Odpowiedziałam po czym chłopak odsunął się ode mnie patrząc mi w oczy wciąż przytulając.
-Amy co z Tobą i Mikeyem?-Zapytał Luke
-Nie rozmawiałam z nim od miesiąca.-Odpowiedziałam.
-Wiesz... powinnaś dać mu jeszcze jedną szansę.-Powiedział nagle Lukey
-Zwariowałeś?! Wiesz że mnie zranił.-Odpowiedziałam
-Tak wiem, ale widzę że cholernie mu na Tobie zależy, nawet nie wiesz jak za Tobą tęskni.-Powiedział Hommo.
-Zrób to dla mnie, porozmawiaj z nim.-Dodał patrząc mi prosto w oczy.
-Zrobię to tylko i wyłącznie dla Ciebie.-Powiedziałam po czym pocałowałam mojego przyjaciela w policzek. -Wyciągamy frytki żeby nam się nie spaliły, podasz mi talerze?-Zapytałam Lukeya.Podał mi białe talerze, po czym nałożyłam wszystkim po trochę, i wróciliśmy do reszty.
-Frytkiiiiii!-Krzykną Ashton
-Awwwww Amy jesteś kochana!-Powiedział Calum
-Nie słodźcie już mi tak!-Powiedziałam uśmiechając się do nich
-Cal, Ash jaki film wybraliście?!-Zapytał Luke
-No właśnie nie wybraliśmy żadnego-Odpowiedział Ashton po czym zaczeliśmy się śmiać.
-Mam pomysł! Oglądamy mecz!-Krzyknęłam.
-Okeyyyyy!-Odpowiedzieli Chłopcy.
Po 90 minutach świetnej zabawy przy oglądaniu i dopingowaniu, mecz się niestety skończył a chłopcy postanowili że wracają do swoich domów.
-Musicie już iść? Zostańcie jeszcze...-Prosiłam
-Rano mamy próbę musimy wracać-Powiedział smutny Calum
-Za niedługo się zobaczymy.-Powiedział Ashton
-Mam nadzieję.-Odpowiedziałam. Chłopcy już wychodzili aż nagle Luke złapał mnie za rękę.
-Pamiętaj co mi obiecałaś, spotkaj się z nim jutro.-Szepnął mi na ucho
-Zrobię to dla Ciebie.-Odpowiedziałam i puściłam mu oczko.
-Paaaa chłopcy.-Powiedziałam
-Paaaa Amy.-Odpowiedzieli równocześnie po czym wyszli.
Teraz czeka mnie najgorsze. Po co obiecałam Hemmings'owi że porozmawiam z Michael'em? Przecież to nie ma żadnego sensu. Ale skoro obiecałam no to niech już tak będzie.
„Mikey możemy się spotkać?” Wystukałam na klawiaturze telefonu, i wysłałam.
„Tak oczywiście, że tak. Kiedy gdzie i o której?” Dostałam w odpowiedzi
„Park w którym ostatni raz się widzieliśmy, jutro o 12.00” Odpisałam
„Będę na pewno, dziękuję xo” Dostałam w odpowiedzi ale już nic nie odpisywałam. Co ja najlepszego zrobiłam? No tak ale już nie ma odwrotu. Nie mam pojęcia po co to wszystko i tak do niego nie wrócę, nie po tym co mi zrobił, zawsze uważałam że zdrada to rzecz niewybaczalna. Było już późno, więc poszłam spać.
* Ranek *
-Gemma!-Krzyknęłam
-Co się stało? -Gdzie prostownica???
-Amyyy przecież schowałaś ją w górnej szafce w łazience.
-Serio? -Co ja bym bez Ciebie zrobiłaaaaa!
-Amy nie gadaj tylko szykuj się na spotkanie z Mikeyem!
-Gemma nie dam rady.-Powiedziałam przejęta
-Woow wyglądasz ślicznie!-Powiedziała moja przyjaciółka gdy weszłam do pokoju
Byłam ubrana w różową króciutką zwiewną sukienkę, na to jeansowa katana, i wysokie conversy.
-Dasz radę, wszystko będzie dobrze!-Dodała
-Ale to nie ma sensu!-Powiedziałam
-Amy dobrze wiem że go kochasz! Kogo chcesz oszukać? Musisz dać mu drugą szansę!-Powiedziała Gemm
-Tak myślisz?-Spytałam niepewnie
-Oczywiście! A teraz chodź tu dam Ci kopniaka na szczęście!-Powiedziała
-Noo okej, ale lekko!-Zaśmiałam się
-Powodzenia!-Krzyknęła Gemma
-Nie dzięki!-Odpowiedziałam po czym wyszłam z mieszkania.
Na zegarku była 11.55 AM co oznaczało że jestem 5 minut przed czasem, trochę dziwne że byłam pierwsza ale nie przejmowałam się tym. Usiadłam na ławce gdzie miesiąc temu jak widziałam Mikeya z ta laską.
-Witaj Amy.-Powiedział Michael.
-Hej.-Odpowiedziałam, patrząc w jego cudowne oczy.
Miałam ochotę go przytulić, pocałować ale wiedziałam że nie mogę. Muszę być twarda, teraz gdy go zobaczyłam, stwierdziłam że to co wcześniej mówiłam że „zdrada jest niewybaczalna” to chyba niemożliwe. Kocham go. Ale czy chcę dać mu drugą szansę? A co jeśli znowu mnie zdradzi? Nastała krępująca cisza.
-Amy, wiem że bardzo Cię skrzywdziłem.-Zaczął
-Nie nic nie mów, nie mów że żałujesz, że nie wiesz jak to się stało i tak dalej...-Przerwałam mu.
-Kocham Cię, nie chcę Cię stracić. Jeżeli odejdziesz zrozumiem, ale nigdy sobie tego nie wybaczę. Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Proszę wróć.-Mówił
-Michael myślisz że przyjdziesz powiesz że mnie kochasz i wszystko będzie okey?-Powiedziałam
-Tak wiem że nie ale chce się starać, daj mi drugą szansę, proszę.-
-Muszę to wszystko przemyśleć-Powiedziałam
-Kiedy powiesz mi co z nami?-Zapytał
-Daj mi czas!-Powiedziałam
-Kocham Cię-Powtórzył i chciał mnie pocałować ale nie pozwoliłam na to.
-Muszę iść pa Michael-Powiedziałam
-Cześć Amy.
Nie wiedziałam gdzie iść więc szłam po prostu przed siebie, aż nagle zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawiła mi się śmieszna mina Lukeya więc wiadomo kto dzwonił.
*Amy i jak tam?
-Właśnie wracam z rozmowy z nim
*Wróciliście do siebie?
-Oszalałeś?!
*Amy obiecałaś!!
-Hemmings! Po 1. nie obiecywałam że wrócę do Michaela a po 2. to nie krzycz!
*hahaha okeey. Chodź do nas.
-Co robicie?
*Grillujemy! Czekamy paaa buźki!
-Zaraz będę!
Szybko wsiadłam w pierwszą lepszą taksówkę i pojechałam do domu Hemmings'a. Drzwi frontowe były zamknięte i nikt nie otwierał więc przeszłam na ogród.
-Woooow! Jak ja ciebie dawno nie widziałem.-Krzykną Niall po czym przybiegł się przytulić.
-Miło Cię widzieć.-Powiedzieli Louis, Liam i Zayn.
-Was również miło widzieć.-Odpowiedziałam uśmiechając się.
-Chłopcy a gdzie moi 5SOS i Gemma z Harrym?
-Luke, Cal i Ash są w domu, a Gemma z Hazzą zaraz przyjadą.-Odpowiedział Zayn
-No to idę się przywitać z chłopakami.-Powiedziałam
Weszłam przez taras do salonu, ale nikogo nie było więc poszłam do kuchni.
-Heeeey chłopcy!!-Krzyknęłam i przytuliłam każdego po kolei
-Miło Cię widzieć!-Powiedział Calum
-Ślicznie wyglądasz.-Powiedział Ash bardzo dokładnie przyglądając mi się na co wybuchliśmy śmiechem.
-Pomóc wam w czymś?-Zapytałam.
-Jakbyś mogła to zanieś te talerze na stół.-Powiedział Luke
-Oczywiście Hemmings!-Wzięłam od niego talerze, za co dostałam buziaka w policzek.
-Uuuuuuuuuuuuu-Krzyknął Ash z Calem za co skarciłam ich wzrokiem, ale zaraz zaczeliśmy się śmiać.
Gdy szłam z tymi talerzami o mało co ich nie rozbiłam ale na szczęście doniosłam je całe na stół na tarasie.
-Heeey Amy!-krzykną Harry z Gemmą.
-Heeeeey miśki.-Powiedziałam i pocałowałam ich w policzki.
-Payno zapuść jakąś muzykę!-Powiedziałam na co wszyscy się zaczeli śmiać.
-Jasnee, co sobie życzysz?-Zapytał uśmiechnięty
-Calvin Harris „Summer” poproszę!-Powiedziałam z uśmiechem
-Już się robi!-Powiedział po czym włączył piosenkę.
Gdy już wszyscy siedzieliśmy przy stole, a mianowicie Luke, Ashton, Calum, Harry, Zayn, Louis, Liam, Niall i Gemma. Zobaczyłam że jest jedno miejsce wolne.
-Spodziewamy się jeszcze kogoś?-Zapytałam uśmiechnięta
-Yyy no Michael ma wpaść.-Odpowiedział Luke
-To może lepiej będzie jak sobie pójdę?-Zapytałam
-Przestań! Zostajesz! Nawet Cię stąd nie wypuścimy.-Wszyscy zaczeli mówić.
-No okeeeeeeey.-Powiedziałam i wszyscy zaczeli się śmiać.
-Hej wszystkim!-Powiedział Michael który właśnie przyszedł.
-Heeey!-Odpowiedzieliśmy
Michael usiadł tak gdzie było wolne miejsce, pomiędzy Niallem a Ashtonem ale od razu kazano mi się przesiąść tak żebym siedziała obok Michaela. Nie chciałam robić tak zwanych spin więc się przesiadłam. Całe popołudnie minęło w cudownej atmosferze.
-Amy mogę Cię prosić na stronę?-Zapytał Michael.
Wszystkie oczy były skierowane na mnie.
-Yyy tak.-Odpowiedziałam nieco zmieszana.
Poszliśmy na spacer wśród alejek w ogrodzie Lukeya.
-Amy.-Michael zatrzymał się i złapał mnie za biodra przyciągając w swoją stronę.
-T-tak?-Głos mi zadrżał, możliwe dlatego że tak bardzo za nim tęskniłam.
-Wybaczysz mi?-Zapytał Michael
Nie odpowiedziałam, pocałowałam go tak bardzo tęskniłam za jego słodkimi wargami, Mikey jeszcze nigdy nie całował tak delikatnie.
-Wybaczam-Powiedziałam przerywając pocałunek.
Michael wziął mnie na ręce i pobiegł w stronę chłopców i Gemmy.
-WYBACZYŁA MIIIIII, SŁYSZYCIE WYBACZYŁA. KOCHAM JĄ!!!-wydzierał się Mikey.
Wszyscy zaczeli się śmiać oraz gratulować.
-Kocham Cię bardzo, Amy.-Powiedział Michael.
-Ja Ciebie też!-Powiedziałam po czym pocałowałam mojego chłopaka, a wszyscy zaczeli bić nam brawo.

Jejku, jakie to słodkie *o* Zakończenie cudowneee!
OdpowiedzUsuńMoże następny napiszesz z misiem Calem? ^^
Dziękuję♥ okeej :)
UsuńJejku jaki sweet i to jeszcze dodany w dzień.moich uro :*
OdpowiedzUsuń