poniedziałek, 23 czerwca 2014

Calum

„When you were born

The angels sighed in delight
They never thought they'd see such a beautiful sight”


(klik♥) Gdy patrzę na mojego Leo, czuję że nikogo więcej nie potrzeba mi do szczęścia. Mój największy skarb za miesiąc skończy 3 latka. Mieszkam z nim w centrum Sydney, w małym 3 pokojowym mieszkanku. Najbardziej boli mnie to że mój mały szkrab wychowuje się bez ojca. 
Tak, Calum zostawił nas gdy tylko powiedziałam mu o ciąży, od razu spakował swoje rzeczy i uciekł, jak tchórz... od tamtego czasu już go nie zobaczyłam. Najgorsze jest to że mały Leo coraz bardziej przypomina swojego tatę. Dzisiaj wzięłam wolne w pracy, ponieważ Leo ma zabawę w żłobku, długo myślałam nad kostiumem w jaki go przebrać, ale mały Leoś wybrał sobie strój teletubisia, wyglądał w nim niezwykle uroczo. 
Zrobiłam małemu kaszkę do jedzenia, i nakarmiłam. Gdy Leo był gotowy włożyłam go do łóżeczka po czym sama szybko zjadłam śniadanie, i przebrałam się w czarną marynarkę, czarny top i białe krótkie szorty. Włosy szybko przeczesałam robiąc przedziałek na środku, i zrobiłam lekki makijaż. Sprawdziłam czy wszystko powyłączałam, po czym wyciągnęłam małego z łóżeczka, i wzięłam jego torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami. Wychodząc włożyłam czarne czółenka, i zamknęłam mieszkanie. 
-Mama!-Krzyknął Leo, bawiąc się moimi długimi brązowymi włosami. 
-Co jest słońce?-Zapytałam czule po czym maluch położył swoją główkę na moim ramieniu. 
Byłam strasznie dumną mamuśką. To uczucie gdy Twoje dziecko, stawia pierwsze kroki, zaczyna gaworzyć, pierwsze słowa które mówi, to wszystko sprawia że chce się jeszcze bardziej żyć. 
Idąc przez park widziałam wiele szczęśliwych rodzin, co mnie bardzo bolało ale najważniejsze że mam Leo. 
Nie wyobrażam sobie życia bez niego. 
-Cara!-Krzyknął ktoś nagle za mną. 
-Luke? Miło Cię widzieć.-Powiedziałam po czym chłopak przybiegł do mnie i przytulił się. 
-Cześć przystojniaku!-Powiedział Luke do Leo i przybił mu piątkę. 
-Maaamuś.-Zaczął gaworzyć Leo. 
-Ciii słońce, to jest wujek Luke.-Powiedziałam na co mały zaczął bardzo mu się przyglądać. 
-Ujeeeek?-Wydukał Leo na co się zaśmialiśmy. 
-Co u Ciebie? Tak dawno się nie widzieliśmy...-Powiedział Luke. 
-Dajemy radę z Leosiem, dzisiaj idziemy na bal przebierańców.-Powiedziałam radośnie. 
-To ja może nie będę was zatrzymywał.-Powiedział Luke łapiąc za rączkę mojego synka. 
-Przestań nie wygłupiaj się!-Krzyknęłam na Lukeya. 
-Może masz ochotę iść z nami?-Zaproponowałam. 
-Jaa? Wiesz no nie wiem...-Zaczął się głośno zastanawiać. 
-Leo chcesz żeby wujek Luke poszedł z nami?-Zapytałam małego. 
-Taak, taak mamuś!-Krzyknął mały. 
-No to w takim razie idę!-Powiedział uradowany Luke, po czym zaczeliśmy kierować się w stronę żłobka. 
-Co słychać u Caluma?-Zapytałam w pewnym momencie. 
Nie wiem czy chciałam wiedzieć co u niego, bałam się że mogę dowiedzieć się najgorszej prawdy... codziennie zarzekałam się że nie chcę by cokolwiek nas łączyło, ale wciąż go kocham, i cały czas myślę o nim mimo że próbuję wmawiać sobie że jest mi obojętny (Amnesia lyrics official)
„I wish that I could wake up with amnesia
Forget about the stupid little things

Like the way it felt to fall asleep next to you
And the memories I never can escape
'Cause I'm not fine at all” 
-Niezbyt dobrze. Od kiedy Cię zostawił wciąż zastanawia się co u Ciebie i u dziecka.-Powiedział. 
-Nie powinno go to interesować.-Syknęłam pod nosem poprawiając kapturek małemu. 
-Myślę że powinnaś z nim pogadać.-Powiedział Luke patrząc mi w oczy. 
-Zostawił mnie samą z małym dzieckiem! Uciekł jak ostatni tchórz, myślisz że życie samotnej matki jest łatwe?!-Powiedziałam prawie płacząc. 
-Dlatego powinnaś dać mu drugą szansę, dziecko chyba ma prawo mieć ojca.-Powiedział uspokajając mnie. -Takiego ojca, który gdy tylko się dowiedział o dziecku uciekł?!-Powiedziałam pod nosem. 
-Przestraszył się, bał się że będzie złym tatą.-Powiedział. 
-Nie rozśmieszaj mnie.-Powiedziałam patrząc na Lukeya. 
-Zmieńmy temat, nie denerwuj się.-Powiedział chłopak a ja popatrzyłam na niego litościwie. 
-Leo, pójdziesz do wujka?-Zapytał Luke wyciągając ręce w stronę Leosia. 
Mały aż krzyknął z zachwytu, i od razu poszedł na ręce do Hemmingsa. 
Będąc na miejscu, dzieci bawiły się i tańczyły w kółku razem z klaunem, który był chyba największą atrakcją dla dzieci. Widząc jak mój mały bawi się, i tańczy duma rozpierała mnie od środka. 
Tak minęło kilka godzin, międzyczasie dzieci jadły, no a później wiadomo że trzeba było przebrać im pieluchy. Na szczęście dzisiaj to Panie opiekunki to robiły, a ja z Lukeyem siedziałam przy stole patrząc co robi Leo, i rozmawiając. 
Gdy zobaczyłam że Leo się rozpłakał szybko podeszłam do niego i wzięłam go na ręce. 
-Ciichutko skarbie nie płacz, już dobrze.-Szeptałam małemu do ucha. 
-Mamuś.-Mówił cichutko Leo, tak bardzo kochałam gdy tak mówił. 
Gdy mały się uspokoił zauważyłam na moim miejscu siedzi Calum z Lukeyem. 
-Co on tu do cholery robi?-Syknęłam do siebie ze złości, i postawiłam Leosia na ziemi tak żeby mógł iść do reszty dzieci. 
-Co Ty tu robisz?!-Krzyknęłam do Caluma, gdy byłam obok niego. 
-Przyszedłem do synka.-Powiedział spokojnie gdyby nigdy nic. 
-Nie masz prawa nazywać się jego ojcem!-Krzyknęłam i poczułam że robię się cała czerwona ze złości. 
-Cara proszę Cię nie rozmawiajmy o tym tutaj.-Powiedział i złapał mnie za rękę. 
-Nie dotykaj mnie!-Krzyknęłam i odepchnęłam go. 
-Mogę poznać swojego synka? Proszę.-Powiedział patrząc na mnie błagalnie. 
-A mam inne wyjście?-Powiedziałam po czym poszłam po małego. 
-Jak ma na imię?-Zapytał Calum patrząc w naszego syna jak w obrazek. 
-Leo.-Powiedziałam i pocałowałam go w policzek. 
-Mamuś!-Powiedział mały patrząc na mnie i uśmiechając się. 
Widziałam że Calumowi łzy podeszły do oczu. 
-Leo, zobacz to Twój tatuś.-Powiedziałam niepewnie wskazując mu Caluma. 
-Ja chcę do tatusia.-Szepnął mi mały do ucha, wystarczająco głośno by Cal to usłyszał. 
-M-mogę?-Zapytał Cal, na co Leo wyciągnął swoje małe rączki w jego stronę. 
Calum i Leo razem, taki widok widziałam tylko w najpiękniejszych snach. Oboje byli zapatrzeni w siebie jak w największe skarby na świecie. 
-Myślę że nic tu po mnie.-Powiedział mi Luke do ucha. 
-Dziękuję.-Powiedziałam i pocałowałam do w policzek. 
-Paaa chłopaki.-Krzyknął Hemmings, na co Calum i Leo pomachali mu na pożegnanie. 
-Leo, idziemy już do domku? Dzisiaj Tatuś będzie cię kołysał.-Powiedziałam do małego, przy okazji puszczając oczko do Cal'a. 
-Taaak!-Krzykneli obaj, po czym wzięłam torbę małego i pożegnaliśmy się z nauczycielkami. 
W drodze do domu Calum i Leo cały czas się wygłupiali, a u małego uśmiech nie schodził z twarzy. 
-Zjecie coś?-Zapytałam gdy już byliśmy w domu. 
-Tak!-Powiedzieli obaj po czym znów wrócili do zabawy. 
Szybko przygotowałam nam obiado-kolację, mały dostał kaszkę malinową, a sobie i Calumowi usmażyłam naleśniki. 
-Jedź ładnie.-Powiedziałam gdy mały zaczął bawić się jedzeniem. 
-Mamuś a tatuś może spać dzisiaj u nas?-Zapytał w pewnym momencie Leo. 
-Jeżeli tatuś zechce to może spać u nas.-Powiedziałam uśmiechając się do Caluma. 
Nie wiem czemu, tak szybko pozwoliłam wrócić mu do naszego życia. Leo zasługuje na to by mieć ojca, a Calumowi ewidentnie na tym zależy, więc dlatego zgodziłam się. 
Po posiłku szybko wykąpałam Leo, i położyłam go do łóżeczka. 
-Tatuś przeczytasz mi bajkę?-Zapytał mały. 
-Tak, oczywiście.-Powiedział uśmiechnięty Calum, po czym podałam mu jedną z książek. 
Nie chcąc przeszkadzać chłopcom, poszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbatę. Po jakiś 20 minutach przyszedł do mnie Cal. 
-Widzę że zależy Ci na Leo.-Powiedziałam i posłałam mu uśmiech. 
-Tak, bardzo ale... nie tylko na nim mi zależy.-Powiedział, niepewnie dokańczając. 
-Calum proszę nie zaczynaj...-Powiedziałam na co chłopak mi przerwał i złapał za rękę. 
-Tak Cara, doskonale wiem że zachowałem się jak ostatni idiota, ale daj mi jeszcze jedną szansę...-Powiedział patrząc mi prosto w oczy. 
Nie wiedziałam co zrobić, byłam totalnie rozdarta. 
-Wiesz...-Zaczęłam niepewnie wstając z krzesła. 
-Ciiiii.-Szepnął Cal po czym podszedł do mnie i złączył nasze usta w pocałunku. 
-Nawet nie wiesz jak bardzo mi tego brakowało...-Powiedziałam i czule przytuliłam się do Caluma. 
(Klik)
„Your love is bright as ever Even in these shadows 
Baby kiss me 
Before they turn the lights out 
Your heart is glowing 
And I'm crashing into you” 
                                                                         
-Chodźmy spać.-Szepnął mi Calum do ucha. 
-Chodź.-Powiedziałam i pociągnęłam go za rękę do sypialni. 
Po drodze bezszelestnie zajrzeliśmy do sypialni Leo, który wyglądał jak aniołek. 
-Dziękuję.-Szepnął mi Calum, obejmując mnie i patrząc jak nasz synek słodko śpi. 
-Obiecaj że nigdy więcej nas nie zostawisz.-Powiedziałam patrząc na małego Leo, i łapiąc Cal'a za rękę. 
-Obiecuję.-Szepnął jeszcze mocniej mnie obejmując. 
Po chwili poszliśmy do sypialni, ja szybko się przebrałam w piżamy i zmyłam makijaż, po czym Calum poszedł do łazienki się odświeżyć. 
Położyłam się wygodnie na łóżku próbując zasnąć. 
-Śpisz?-Szepnął mi nad uchem Cal. 
-Nie.-Powiedziałam obracając się w jego stronę, po czym musnęłam jego usta. 
-Dobranoc słońce.-Powiedział Cal, obejmując mnie. 
-Dobranoc.-Powiedziałam po czym zasnęłam. 
(klik)
„Hey we’re taking on the world
I’ll take you where you wanna go
Pick you up if you fall to pieces
Let me be the one to save you
Break the plans we had before
Let’s be unpredictable
Pick you up if you fall to pieces

Let me be the one to save you” 




Nowy imagin z Calumem♥
Inspiracją do napisania go było zdjęcie Cal'a gdy był mały, oraz piosenki których teksty znajdują się w imaginie.
Check it!
Beyoncé - God made you beautiful
5 Seconds Of Summer - Amnesia
Beyoncé - XO
5 Seconds Of Summer - Unpredictable

Mam nadzieję że imagin się podoba! 
Dziękuję że czytacie moje imaginy♥ Biiiiiigg upp!♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz