niedziela, 29 czerwca 2014

Luke

Nareszcie coś się dzieje w moim małym miasteczku, niedaleko Londynu.
Mieszka tu bardzo dużo polaków więc czuję się jak w Polsce.
Mam na imię Diana, i studiuję aktorstwo.
Dzisiaj razem z przyjaciółkami idziemy na zabawę.
-Diana, w czym idziesz?-Zapytała mnie moja przyjaciółka Katy, gdy stałam przed szafą.
-Nie mam zielonego pojęcia.-Powiedziałam nieco zrezygnowana i podniosłam ręce w geście poddania się.
-Weź tą niebieską sukienkę.
-Nieeee zwariowałaś? Przecież jak będę tańczyć to wszystko mi będzie widać.-Powiedziałam po czym obie wybuchłyśmy śmiechem.
Ostatecznie postanowiłam wziąć szorty i zwykły króciutki top, do tego złoty gruby łańcuch i byłam gotowa.
-Katy, chodź idziemy bo musimy wstąpić jeszcze po Ari i Liz.-Poganiałam przyjaciółkę.
-No okeej!-Odpowiedziała po czym poszłyśmy do samochodu.
Chwilę później już byłyśmy wszystkie w komplecie.
-Myślicie że dobry będzie ten DJ?-Zapytała Ari.
-Dobry, ale w jakim sensie?-Zapytała Liz na co wybuchłyśmy śmiechem.
-Ej dziewczyny ciiiiiiicho bo muszę zadzwonić!-Powiedziałam po czym nastała grobowa cisza a zaraz po chwili dalej zaczełyśmy się śmiać.
-Nooo do kogo dzwonisz?-Pytała Katy nie patrząc na mnie tylko skupiając się na drodze.
-Zadzwonię do Luke'a i zapytam czy będzie.-Odpowiedziałam szukając jego numeru telefonu.
-Ooo teraz bierzesz się za Hemmingsa?!-Zapytały z tyłu Liz i Ari śmiejąc się.
-Nie nie niee! Dobrze wiecie że tylko się z nim przyjaźnię!-Odpowiedziałam pokazując im język.
-Hahahaah jaaaasne! Tak to się teraz nazywa!-Powiedziały we trójkę na co wybuchnęłam śmiechem.
Po chwili byłyśmy już na miejscu, na wielkim placu było bardzo dużo ludzi, a przed nami stała wielka scena na którym jakiś DJ puszczał dobrze znane mi kawałki. (Calvin Harris)
Na ekranie telefonu zobaczyłam wiadomość od Lukeya.
* Jestem koło sceny, chodź tu :D *
Na co się uśmiechnęłam, i pociągnęłam za sobą dziewczyny.
Miałam małe problemy ze znalezieniem chłopaka, ale widząc zielone włosy Mikeya nie miałam wątpliwości gdzie jest mój przyjaciel.
-Heeeej dziewczyny!-Chłopcy przywitali się z nami.
-Hej Diana.-Powiedział Luke i mnie przytulił, a reszta naszych przyjaciół patrzyła na nas bardzo dziwnie, tak jakbyśmy robili coś złego.
-Calum! Ash! Co wy tacy nie roztańczeni?!-Krzyknęłam głośno ponieważ nic tu nie było słychać, i złapałam chłopców za ręce, po czym zaczeliśmy tańczyć.
Wszyscy świetnie się bawiliśmy, a Dj się świetnie spisywał.
Cały czas tańczyliśmy, mimo że nie zwracałam zbyt dużej uwagi na Lukeya wciąż czułam jego wzrok na sobie.
Gdy już na niego patrzyłam chłopak patrzył mi prosto w oczy i się uśmiechał. Jego uśmiech jest taki idealny.
Stop! Przecież to mój przyjaciel, nie mogę zbyt się rozpędzać, i rozmarzać na jego temat.
-Uuu Hemmings widzę że się rozpędzasz!-Złapałam go za szyję i mu to powiedziałam.
-Oczywiście.-Powiedział i znów się uśmiechnął.
-Hahah mówiłeś że nie będziesz tańczył!-
-No tak, ale wiesz...-Nie dokończył tylko się zaśmiał.
-Menda!- Krzyknęłam i przeczesałam jego grzywkę palcami.
-Głupku nie mów tak na mnie!-Powiedział głośniej, i się zaśmiał.
Uwielbialiśmy tak na siebie mówić, zresztą u nas to już było normalne...
Po kilkunastu przetańczonych piosenkach, Ari Katy i Liz nie miały siły i poszły gdzieś usiąść a ja zostałam przy scenie z chłopakami.
Uwielbiam imprezy, a tańczyć mogę do samego rana.
-Luke?-Powiedziałam łapiąc chłopaka za szyję i przyciągając do siebie.
-Co jest?-Szepnął mi do ucha.
-Długo tu będziesz?-Zapytałam uśmiechając się.
-Nie mam pojęcia a co?-
-Bo już chyba mnie nogi bolą.-Powiedziałam robiąc smutasa.
-No nie żartuj! Jeszcze jedna piosenka!-Powiedział łapiąc mnie za ręce.
Calum, Ash i Mikey już nie zwracali na nas uwagi tak jak wcześniej więc czułam się nieco bardziej komfortowo.
Gdy tańczyliśmy wciąż patrzyliśmy sobie w oczy, i śmialiśmy się. Po skończonej piosence chłopak przyciągną mnie do siebie i bardzo mocno objął.
-Malinkę?-Zapytał śmiejąc się, ale wciąż nie puszczając mnie z uścisku.
-Niee przestań.-Krzyknęłam i odchyliłam głowę.
-No weź!-Powiedział Luke, po czym zaśmialiśmy się.
-Pff! Nie!-Krzyknęłam przez śmiech.
-Myślisz że będę Cię pytał o zgodę?-Zaśmiał się Hemmings po czym pocałował mnie w szyję, następnie robiąc malinkę.
-Weź będę wyglądała jakby mnie ktoś pobił!-Powiedziałam ze śmiechem gdy już chłopak mnie puścił.
-Powiesz że spadłaś z łóżka.-Dopowiedział po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Jesteś nienormalny!-Krzyknęłam i uderzyłam go w ramię.
-Tssss za co to?-Zapytał z uśmiechem.
-Zasłużyłeś!-Powiedziałam strzelając focha.
-Zasłużyć, to zasłużyłem ale na coś innego.-Powiedział łapiąc mnie za talię i przyciągając do siebie.
-Hmm?-Lekko syknęłam rzucając mu pytające spojrzenie.
-Ciiiii.-Szepnął mi do ucha, po czym mnie pocałował.
Nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje, byłam lekko oszołomiona.
Po chwili gdy już się od siebie oderwaliśmy nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie patrz tak na mnie, powiedz coś.-Powiedział chłopak.
-Yyy noo bo.-Zaczęłam się jąkać.
-Wiem że nie powinienem.-Powiedział Luke przeczesując grzywkę.
-Nie, nie, nie..-Powiedziałam przerywając mu.
-Głupio wyszło.-Powiedział patrząc na mnie.
-Yy tak! To znaczy nieee!-Co ja właściwie robię?
Luke patrzył na mnie jak na idiotkę, nie potrafiłam nawet się wysłowić jak normalny człowiek.
Nie wiedząc co mam mu odpowiedzieć, chwyciłam go za twarz i delikatnie pocałowałam.
Dlaczego to zrobiłam?  Od pewnego czasu gdy widziałam Lukeya czułam że coś „lata” mi w brzuchu. Ale nie, to nie były zwykłe motylki, to było coś o wiele większego i silniejszego, po prostu zakochałam się w moim najlepszym przyjacielu, ale na szczęście on odwzajemnił moje uczucie.

Imagin pisany spontanicznie o 1 w nocy :D
myślę że może być, i że się podoba :D



1 komentarz: