piątek, 20 czerwca 2014

Michael

Zawsze byłam spokojną kobietą, nie piłam, nie paliłam. Nigdy w życiu nie pomyślałabym o tatuażu, a teraz mam ich trzy.
Mam 23 lata, zawsze wiedziałam że najważniejsze to, to żeby się ustatkować w życiu. 
Ostatnio zaczęłam mocno imprezować. Nie wiem dlaczego, chyba dlatego że chcę żeby mój narzeczony widział że potrafię świetnie bawić się bez niego. Ostatnio bardzo mnie zaniedbuje, głównie dlatego że razem ze swoim zespołem pracują nad nową płytą. Ale to nie znaczy że ma mnie całkiem lekceważyć, prawda? 
-Ann nie pij więcej!-Krzyknęła moja przyjaciółka gdy wlewałam w siebie kolejne litry alkoholu. 
-Czemu?-Zapytam z oburzeniem. 
-Wiesz że Michael będzie zły, powinnyśmy już wracać.-Krzyknęła, ponieważ w domu naszego znajomego było bardzo głośno. Byłyśmy na domówce u kolegi którego poznałam na którejś z imprez. 
-Nie, nie, nie.-Sophia jak chcesz to wracaj, ja idę poszukać Toma.-Powiedziałam obojętnie, po czym zaczęłam przepychać się przez tłum ludzi, nieźle wstawionych tak jak ja zresztą. 
Miałam mały problem z wejściem po schodach na piętro, ale nagle poczułam że ktoś przytula się do mnie od tyłu. 
-Słyszałem że mnie szukałaś.-Szepnął mi Tom do ucha. 
-Dobrze słyszałeś.-Odpowiedziałam, po czym obróciłam się w stronę chłopaka. 
Nasze twarze dzieliły dosłownie milimetry, nagle chłopak pocałował mnie. 
Zmieszałam się lekko i nie wiedziałam co o tym myśleć. Nie opierałam mu się, chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, po czym delikatnie położył na łóżku, składając pocałunki na moim ciele. 
Nagle zadzwonił telefon. Na ekranie wyświetliło się zdjęcie Michaela, i w tym momencie dotarło do mnie że gdyby nie to że zadzwonił, zdradziłabym go. 
-Tom, przestań.-Powiedziałam odpychając chłopaka. 
-Co się stało?-Zapytał zdziwiony. 
-Możesz odwieść mnie do domu, źle się poczułam.-Skłamałam. 
-Jasne, chodź.-Powiedział nieco zrezygnowany, po czym pomógł mi zejść na dół. 
Na parterze nie zostało dużo ludzi, połowa wyszła, a druga połowa spała, nie dziwię się im, bo było już po 5 rano. 
Przez całą drogę do domu, nie zamieniłam ani słowa z Tomem, ale widziałam że co chwilę na mnie zerka. Gdy byliśmy pod moim domem nastała krępująca cisza którą przerwał mój towarzysz. 
-Ann zaprowadzę Cię.-Powiedział 
-Przestań dam radę.-Powiedziałam i po raz pierwszy od zajścia w jego domu, popatrzyłam mu w oczy. Chłopak chwycił mnie za twarz i musnął moje usta. 
-Przestań, Mikey jest w domu.-Powiedziałam po czym odsunęłam się od Toma. 
-Kochasz go?-Zapytał patrząc mi prosto w oczy. 
-Tak.-Odpowiedziałam, po czym chłopakowi zrobiło się przykro. 
Tom wyszedł z samochodu, trochę się zmieszałam bo nie wiedziałam co chce zrobić. 
Podszedł do drzwi z mojej strony po czym otworzył je i pomógł mi wysiąść z samochodu. 
-Mogę?-Zapytał chłopak łapiąc mnie w talii i prowadząc w stronę drzwi wejściowych. 
-T-tak.-Powiedziałam zmieszana po czym chłopak odprowadził mnie pod same drzwi i zadzwonił dzwonkiem. Po chwili zobaczyłam w drzwiach mojego chłopaka który widząc jak Tom mnie obejmuje zdenerwował się, widać, że nie spał całą noc. 
-Oddaję Ci Twoją zgubę.-Powiedział Tom po czym odszedł w stronę samochodu. 
-Chodź.-Powiedział nieco oschle Mikey, łapiąc mnie w talii, tak żebym nie spadła. 
Mój narzeczony zaprowadził mnie do naszej sypialni po czym zostawiając mnie samą, wyszedł z pomieszczenia. Nie miałam siły na kolejną kłótnię więc poszłam spać. 
Wstałam o godzinie 14 Michaela oczywiście nie było w domu. Pierwsze co zrobiłam to poszłam do łazienki wykąpać się i zmyć wczorajszy makijaż. Później ubrałam się w krótkie szorty, i top z logiem zespołu swojego chłopaka. Długie brązowe włosy związałam w kitkę i zrobiłam lekki makijaż. 
Zobaczyłam dwa nieodebrane połączenia od Mikeya więc od razu oddzwoniłam. 
-Hej skarbie.-Powiedziałam na przywitanie. 
-Będziesz wieczorem w domu czy znów idziesz na imprezę.-Zapytał stanowczo. 
-Będę w domu.-Odpowiedziałam zmieszana. 
-To dobrze bo musimy porozmawiać.-Odpowiedział po czym się rozłączył. 
Ugotowałam sobie obiad, wciąż się zastanawiając o co chodziło Mikeyowi. 
Dochodziła godzina 17 więc postanowiłam trochę posprzątać w domu. Przecierając ścierką ramki z naszymi wspólnymi zdjęciami, kilka pojedynczych łez, spłynęło po moim policzku. 
Kiedyś byliśmy tacy szczęśliwi... A teraz? Teraz nasz związek się rozpada, nie mamy ze sobą jakiegokolwiek kontaktu, a gdy już rozmawiamy, to zawsze dochodzi do kłótni. 
Nie wiem jak ratować nasz związek. (klik)
-Ann.-Usłyszałam za sobą delikatny szept mojego ukochanego. 
Wyglądał na przygnębionego, a w oczach miał łzy. 
-Michael.-Powiedziałam po czym z płaczem przytuliłam się do mojego mężczyzny. 
Chłopak bardzo mocno mnie przytulił. 
-Ann wyjeżdżam.-Powiedział patrząc mi w oczy. 
-Co? A co z nami?-Powiedziałam płacząc. 
-Nie widzisz że nasz związek nie ma sensu? Ciągle się kłócimy, ja non-stop pracuję, a Ty ciągle imprezujesz.
-Mikey brakowało mi Ciebie, chciałam pokazać że potrafię żyć bez Ciebie ale to niemożliwe!-Powiedziałam jeszcze mocniej go obejmując. 
-Musimy dać sobie czas.-Powiedział i pocałował mnie tak jakby to miał być nasz ostatni pocałunek. 
Zresztą taki chyba był. Chłopak poszedł na górę i zaczął się pakować, a ja siedziałam na dole, i płakałam, nie byłam w stanie nic zrobić. Gdy chłopak zniósł na dół swoją ostatnią walizkę, błagałam go żeby mnie nie zostawiał. 
-Ann, zrozum. Znajdziesz kogoś kogo pokochasz, ułożysz sobie z nim życie.-Mówił. 
-Zwariowałeś?!-Zaczęłam krzyczeć, a łzy jak wodospad spływały po moich policzkach. 
-Przepraszam.-Powiedział i wyszedł. 
Zostawił mnie. Gdybym zachowywała się inaczej, nie imprezowała tyle, próbowała go zrozumieć... 
Może to wszystko skończyło by się inaczej? Wciąż byłby ze mną. Teraz, jestem sama. 
Co z tego że mam wielu przyjaciół, znajomych skoro nie mam Michaela? 
Planowaliśmy ślub, chcieliśmy mieć gromadkę dzieci, a na starość planowaliśmy, sprzedać nasz wielki dom, i kupić małą posiadłość nad morzem. 
Teraz zostałam ze wspomnieniami. Wspólne zdjęcia, filmy, listy. Miejsca w których lubiliśmy przebywać. 
To wszystko nie pozwalało mi zapomnieć o nim. Codziennie zasypiałam z jego zdjęciem obok poduszki. Czułam jego obecność. 
Po nim została mi jego koszula którą zapomniał spakować. 
Wciąż pachnęła jego perfumami, które tak bardzo kochałam. 
Od naszego zerwania minął rok, sprzedałam nasz dom, który za bardzo przypominał mi Michaela, i kupiłam małe mieszkanie w centrum Sydney.
Za pieniądze które mi zostały, postanowiłam że zacznę studiować, oraz zaczęłam pracować jako nauczycielka, nie miałam dużo godzin, ale zawsze to coś. 
Z tego co czytałam w gazetach, i widziałam w telewizji Michael znalazł sobie kobietę z którą planuje ślub. 
A ja wciąż nie mogę o nim zapomnieć. Chciałabym żeby to wszystko okazało się snem, ale niestety rzeczywistość była inna. 
-Ann idziemy na zakupy?-Spytała Sophia, zaczepiając mnie przed uniwersytetem. 
-Dzisiaj nie dam rady, ale jutro możemy iść.-Odpowiedziałam przytulając ją. 
-Okej zadzwonię rano, teraz muszę iść do mamy.-Powiedziała
-Okej, do zobaczenia.-Powiedziałam po czym moja przyjaciółka znikła gdzieś między tłumem ludzi. 
Postanowiłam pójść to pobliskiej kawiarni, i kupić sobie kawę na wynos. 
Wychodząc z kawiarni, zaczął dzwonić mi telefon, chcąc wyjąć go z torebki, wpadłam na kogoś oblewając go gorącą kawą. 
-Strasznie, przepraszam!-Zaczęłam panikować. 
-Ann?-Zapytał mężczyzna patrząc mi prosto w oczy. 
Zmienił się, przefarbował włosy, miał więcej tatuaży... Ale to był mój Michael. 
-Miło Cię widzieć.-Odpowiedziałam nieco zmieszana. 
-Iiii strasznie Cię przepraszam za tą kawę.-Dodałam, i zalałam się rumieńcem. 
-Przestań nic się nie stało.-Powiedział z uśmiechem, i mnie przytulił. 
Tak jak kiedyś, oczy momentalnie mi się zaszkliły ale nie mogłam mu tego pokazać. 
-Co Cię sprowadza do Sydney?-Zapytałam. 
-Za niecały miesiąc biorę ślub, i załatwiam potrzebne papiery.-Odpowiedział, a ja czułam jak cały mój świat się burzy. Nogi momentalnie się pode mną zagięły. 
-Wszystko okej?-Zapytał widząc moją reakcję. 
-T-tak.-Odpowiedziałam nieco zmieszana. 
-A co u Ciebie, ułożyłaś sobie z kimś życie?-Zapytał. 
-Tak, mam chłopaka, zaczęłam studia i pracuję.-Odpowiedziałam, oczywiście to że kogoś mam było kłamstwem. 
-Cieszę się, że Ci się układa.-Odpowiedział, a moje oczy się zaszkliły. 
-Co jest?-Zapytał patrząc mi w oczy. 
-Nie, nic coś wpadło mi do oka.-Skłamałam. 
-Hah okej. Ja muszę iść bo widzę że moja Lauren na mnie czeka. 
-Cześć.-Odpowiedziałam, a chłopak przytulił mnie na pożegnanie. 
W oddali widziałam jak całuje swoją ukochaną, i jak idą razem za rękę. 
Bolało, i to bardzo. Ciężko jest żyć ze świadomością że mój ukochany, znalazł sobie kogoś z kim będzie dzielił resztę życia. Kiedyś planowaliśmy że to my będziemy stać razem przy ołtarzu. 
Los chciał inaczej, mi pozostały jedynie zdjęcia, cudowne wspomnienia, i twarz uśmiechniętego Michaela, zaraz po przebudzeniu się.

Nowy imagin z Michaelem!
Mam nadzieję że się podoba.
Biggggg upp!♥


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz