Mieszkam na obrzeżach Sydney, więc tutaj jest trochę spokojniej.
Mały jednorodzinny domek, w którym mieszkam z rodzicami i starszą siostrą nie różni się niczym od pozostałych. Wiodę spokojne życie, chodzę do High School, nie mam zbyt wielu znajomych ale za to wiem że są prawdziwi. W przeciwieństwie do mojej starszej siostry Megi, która miała mnóstwo znajomych, i ciągle imprezowała-zresztą jest połowa wakacji więc większość moich rówieśników imprezuje.
-Leah!-Krzyknęła moja siostra z kuchni.
-Co jest Meg?-Zapytałam wchodząc do pomieszczenia.
-Słuchaj, dzisiaj przychodzi do mnie chłopak, i chciałabym żebyś się jakoś stosownie zachowywała.-Powiedziała pijąc sok.
-Przecież zawsze się zachowuję normalnie.-Powiedziałam po czym nalałam sobie wody do szklanki.
-Tak, ale nie chcę żeby pomyślał że mam nienormalną siostrę.-Powiedziała Megi ze śmiechem i rzuciła we mnie swetrem.
-Ty jesteś nienormalna.-Zaśmiałam się.
-Też Cię kocham!-Krzyknęła wychodząc z domu.
Ciekawe z kim teraz się spotyka, zaczęłam się zastanawiać.
Po chwili poszłam do swojego pokoju, i przebrałam się w granatowy przewiewny kombinezon, który ładnie podkreślał moją opaleniznę. Długie czarne włosy przeczesałam, i zrobiłam dość mocny makijaż.
Włożyłam czarne czółenka i ruszyłam w stronę domu mojego przyjaciela.
Droga nie trwała długo bo mieszkał pięć domów dalej.
-Hej Theo.-Przywitałam się z chłopakiem, buziakiem w policzek.
-Witaj Leah, ślicznie wyglądasz!-Powiedział robiąc wielkie oczy.
-Dzięki! Słuchaj mógłbyś dać mi płytę z projektami, bo nie mam dużo czasu.-Powiedziałam
-Jasne, wejdź.-Zaprosił mnie do środka.
-Gdzie się tak śpieszysz?-Zapytał wręczając mi płytę.
-Megi chce przedstawić mi swojego nowego chłopaka.-Powiedziałam.
Widziałam że Theo posmutniał, bo od zawsze podkochiwał się w mojej starszej siostrze.
-Ejj, nie smuć się! Wiesz że Meg nigdy nie miała chłopaka dłużej niż miesiąc!-Powiedziałam próbując pocieszyć mojego przyjaciela.
-No to rzeczywiście mam się z czego cieszyć.-Zaśmiał się Theo.
-Hahha będzie dobrze!-Powiedziałam przytulając go na pożegnanie.
-Do zobaczenia.-Krzyknął Theo gdy już wyszłam.
-Paaa.-Powiedziałam obkręcając się dookoła.
Przed moim domem stał czarny Range Rover więc domyślałam się że dzisiejszy gość mojej siostry jest już w naszym domu. Trochę zastanawiałam się jaki jest nowy chłopak siostry bo zazwyczaj był to przypakowany, nie wyglądający zbytnio przyjaźnie facet. Nie lubiłam tego typu mężczyzn, gdy tylko ich widziałam miałam mieszane uczucia.
Wchodząc do domu zaznałam szoku. W salonie ujrzałam przystojnego blondyna, nie był przypakowany tak jak reszta byłych mojej siostry.
Zamurowało mnie, stałam nie dowierzając i obserwując każdy jego ruch.
Był idealny. Na szczęście nie widział że się tak na niego gapię, bo szperał coś w telefonie.
Miłość od pierwszego wejrzenia? Nie sądzę. Tym bardziej że to chłopak mojej siostry. Tym razem jej się poszczęściło.
-Oo Leah już jesteś.-Powiedziała Megi, przerywając mi moje przemyślenia.
-Poznajcie się, to Leah moja siostra, a to Luke mój chłopak.-Dodała, po czym tajemniczy blondyn podszedł do mnie i uścisnął mi dłoń.
-Miło Cię poznać Leah.-Powiedział i szeroko się uśmiechnął a ja wręcz osłupiałam, nie potrafiłam wydusić z siebie ani słowa, byłam zapatrzona w niego jak w obrazek, co chyba zauważyła Megi i znów się wtrąciła.
-Lukey, może masz ochotę coś zjeść?-Powiedziała po czym zaprowadziła chłopaka do kuchni, a mnie skarciła wzrokiem.
Postanowiłam pójść do swojego pokoju żeby znów nie zrobić jakiejś głupoty. Ciężkie jest życie młodszej siostry, tym bardziej że ma się starszą atrakcyjną siostrę.
Chociaż wszyscy zawsze powtarzali że to ja jestem ładniejsza, a Megi wtedy była ostro wkurzona.
Tylko że ja nigdy nie miałam szczęścia do chłopaków, a ona wręcz przeciwnie, co chwile ich zmieniała. Nagle zadzwonił mój telefon, a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Theo.
-Co robisz?-Zapytał uradowany.
-Szczerze? Jestem załamana.-Szepnęłam do telefonu.
-Aż taki zły jest nowy chłopak Megi?-Zaśmiał się.
-Wręcz przeciwnie! Jest cudowny.-Powiedziałam jeszcze ciszej tak żeby przypadkiem nikt nie usłyszał.
-Tylko się nie zakochaj!-Zaśmiał się Theo.
-Przestań!-Skarciłam go od razu.
-Idziesz ze mną na imprezę?-Zapytał.
-Kiedy?-Odpowiedziałam od razu.
-Za 10 minut.-Powiedział nieco poważnym tonem.
-Idę!-Krzyknęłam.
-Za chwilę jestem pod Twoim domem.-Oświadczył po czym się rozłączył.
Trochę się przestraszyłam tym że mam tak mało czasu, ale w sumie wyglądałam nieźle, i nawet nie musiałam się malować bo miałam mocny makijaż, tylko przeczesałam włosy i zbiegłam na dół.
-Wybierasz się gdzieś?-Zapytała Megi, a Luke pocałował ją w policzek.
Aż coś w środku mnie zabolało jak to zobaczyłam.
-Idę na imprezę.-Odpowiedziałam nieco chamskim tonem.
-Z kim idziesz?-Zapytała, zaciekawiona.
-Z Theo.-Odpowiedziałam i zaczęłam kierować się w stronę drzwi.
-Leah, a moglibyśmy iść z Tobą?-Zapytał Luke.
Zdziwiłam się że w ogóle wciąż pamięta moje imię. Zwykle odpowiedziałabym że nie, ale widząc piękny uśmiech Lukeya musiałam się zgodzić.
-T-tak jasne.-Powiedziałam i poczułam jak zalewam się rumieńcem.
Dlatego szybko chciałam wyjść z domu żeby Luke tego nie zauważył, ale on wyprzedził mnie i otworzył mi drzwi i szeroko się uśmiechnął. Cholera czemu on jest taki idealny?
-Dziękuję.-Powiedziałam cicho i wyszłam z domu.
Theo już czekał więc podeszłam do jego samochodu, usiadłam z przodu obok niego, i uprzedziłam go że Luke i Megi jadą z nami. Po chwili para dołączyła.
Widziałam że z jednej strony Theo się cieszy bo Megi jedzie, ale był wyraźnie rozdrażniony obecnością Lukeya.
W czasie jazdy wszyscy żartowaliśmy, i śpiewaliśmy piosenki.
Po chwili byliśmy na miejscu, w wielkim domu naprzeciwko nas było widać światła reflektorów, oraz było słychać dość głośno muzykę. Nie zastanawiając się dłużej wszyscy weszliśmy do środka.
Megi z Theo poszli oczywiście w stronę jakiegoś baru, a ja wyszłam na ogród, ponieważ w domu było za bardzo czuć alkohol którego nie znoszę.
Usiadłam tyłem do domu, a po chwili poczułam jak ktoś kuca obok mnie i łapie mnie za rękę. Przestraszyłam się, ale jak się okazało nie miałam czego.
-Nie bój się.-Powiedział uśmiechnięty Luke i usiadł obok mnie.
-Nie boję się Ciebie.-Powiedziałam i popatrzyłam pierwszy raz w jego piękne oczy.
-Nie mieliśmy okazji się lepiej poznać.-Powiedział uśmiechnięty.
-Racja.-Odpowiedziałam z uśmiechem i próbowałam się nieco rozluźnić.
Rozmawialiśmy kilka godzin, okazało się że mamy z sobą wiele wspólnego.
Na podwórku zrobiło się ciemno, i zimno tak że zaczęłam się lekko trząść.
-Proszę, weź moją koszulę.-Powiedział uśmiechnięty podając mi czerwono-czarną koszulę w kratkę.
-Dziękuję.-Powiedziałam, po czym ją włożyłam.
-Może pójdziemy do środka?-Zaproponował Luke.
-Okej chodźmy.-Powiedziałam po czym ruszyliśmy w stronę wielkiego domu.
Będąc w środku od razu zrobiło mi się niedobrze, było tu zbyt duszno i strasznie śmierdziało alkoholem.
-Jak chcesz to poczekaj na zewnątrz, a ja poszukam Megi.-Powiedział Luke a ja posłałam mu uśmiech, który oznaczał że się zgadzam.
Szczerze mówiąc bałam się trochę, bo wiem do czego zdolna jest moja siostra... Albo leży gdzieś na podłodze całkiem pijana, albo właśnie całuje się z jakimś facetem.
W oddali zobaczyłam Theo który spacerował za rękę z jakąś dziewczyną.
Uśmiechnęłam się do niego i odmachałam mu. Cieszę się że wreszcie dał sobie spokój z moją siostrą.
Luke już jakiś czas nie wychodził z domu, martwiłam się. Wiem że to dorosły facet i da sobie radę, znam go niecały jeden dzień a czuję się jakbym znała go co najmniej kilka lat.
Usiadłam przy fontannie i patrzyłam czy chłopak przypadkiem nie wychodzi z domu. Kolejne minuty mijały a jego wciąż nie było, postanowiłam pójść do środka i zobaczyć co się dzieje.
Gdy wchodziłam po schodach, zauważyłam że Luke biegnie prosto na mnie i nie widząc mnie wręcz mnie taranuje, tak że spadłam ze schodów na sam dół.
-Matko Leah nic Ci nie jest?!?!-Zaczął nerwowo krzyczeć Luke.
-Chyba skręciłam kostkę.-Syknęłam z bólu, łapiąc się za bolące miejsce.
-Tak strasznie Cię przepraszam!-Powiedział Luke, i wziął mnie na ręce.
-Co Ty do cholery robisz?!-Krzyknęłam na niego
-Trzeba Cię zawieść do szpitala.-Powiedział, po czym zatrzymał jedną z taksówek.
Gdy zobaczył że zaczęłam płakać, bo ból był nie do wytrzymania, przytulił mnie.
-Nie chciałem.-Szepną mi do ucha.
-Wiem.-Powiedziałam i popatrzyłam mu w oczy, widziałam że miał łzy w oczach.
-Ej nie płacz.-Powiedziałam, i zaśmiałam się.
-To przeze mnie.-Powiedział i jeszcze mocniej mnie przytulił.
-Nie mów tak.-Szepnęłam cicho.
Po chwili byliśmy pod szpitalem, Luke zapłacił za taksówkę, i wziął mnie na ręce kierując się do środka.
Jak się okazało moja kostka była tylko skręcona. Takie szczęście w nieszczęściu.
Lekarze zajeli się moją nogą, a nad ranem wypuścili do domu.
-Luke, naprawdę nie musiałeś tutaj ze mną siedzieć tyle.-Powiedziałam głaszcząc go po włosach.
-To przeze mnie tu wylądowałaś, więc teraz będę się Tobą opiekował.-Powiedział patrząc mi w oczy.
-Nie jestem małą dziewczynką.-Odpowiedziałam.
-Nawet nie próbuj się kłócić, będę się Tobą opiekował.-Powiedział stanowczo.
-Nie zamierzam się kłócić.-Powiedziałam i przytuliłam się do Lukeya.
Wychodząc ze szpitala Luke, złapał mnie w talii i pomógł dojść do taksówki która już na nas czekała.
Przez całą drogę do mojego domu nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa, ale chłopak przytulił się do mnie i zaczął bawić się moimi włosami.
-Zaczekaj pomogę Ci wysiąść.-Powiedział chłopak gdy chciałam opuścić samochód.
Tak jak prosił tak też zrobiłam, chłopak podszedł z mojej strony i wyciągnął mnie z samochodu. Widząc że ciężko jest mi iść z obandażowaną nogą, wziął mnie na ręce i zaniósł pod same drzwi.
-Co się stało?-Spytała zdziwiona mama, gdy zobaczyła obandażowaną nogę.
-To moja wina.-Powiedział Luke.
-Przestań to nie jest Twoja wina.-Powiedziałam do Lukeya, na co moja mama uśmiechnęła się.
-Jest 6 rano, chodźcie do środka.-Powiedziała mama.
-Gdzie jest Megi?-Zapytałam nieco zmartwiona.
-Theo dzwonił że śpi u niego.-Powiedziała mama.
-Aha?-Zrobiłam minę a'la wtf i spojrzałam pytająco na Hemmingsa.
-Idźcie na górę a ja za chwilę przygotuję wam śniadanie.- Powiedziała mama.
Luke oczywiście pomógł mi wejść po schodach, i położył mnie delikatnie na łóżku.
-Leah...-zaczął niepewnie.
-Co jest?-
-Nie jesteś na mnie zła?-Zapytał.
-Zwariowałeś? Nie potrafiłabym być na Ciebie zła.-Powiedziałam i przytuliłam go.
-Cieszę się.-Powiedział i pocałował mnie w czubek nosa.
Gdy odległość między naszymi twarzami niebezpiecznie się zmniejszała, mama weszła do pokoju.
-Ojjjć, widzę że wam przeszkodziłam.-Powiedziała zawstydzona i wyszła, na co wybuchliśmy śmiechem.
-Luke a co z Megi?-Zapytałam.
-Nic do niej nie czuję.-Powiedział łapiąc mnie za twarz.
-Znamy się dopiero jeden dzień.-Powiedziałam odsuwając się od niego.
-Tak wiem, ale teraz opiekując się Tobą będę miał czas na poznanie Cię.-Zaśmiał się.
-Jesteś niemożliwy.-Powiedziałam po czym złączyłam nasze usta w długim romantycznym pocałunku...
Gdy Megi dowiedziała się o tym że jestem z Lukeyem nie była zła ponieważ zaczęła się spotykać z Theo. Luke codziennie mnie odwiedza, więc się nie nudzę.
Dzięki siostrze poznałam cudownego chłopaka, ale to zupełny przypadek sprawił że zakochaliśmy się w sobie. Teraz jestem szczęśliwa, i wiem że Luke mnie bezgranicznie kocha i nigdy nie skrzywdzi.
Nowy imagin z Hemmings'em!♥



fajne haha :3
OdpowiedzUsuń@xcdiee
Słodkie :3
OdpowiedzUsuńPrzeszkodził mi w czytaniu tylko ten fragment, bo przyszła i zaraz wyszła :p
-Może pójdziemy do środka?-Zaproponował Luke.
-Okej chodźmy.-Powiedziałam po czym ruszyliśmy w stronę wielkiego domu.
Będąc w środku od razu zrobiło mi się niedobrze, było tu zbyt duszno i strasznie śmierdziało alkoholem.
-Jak chcesz to poczekaj na zewnątrz, a ja poszukam Megi.-Powiedział Luke a ja posłałam mu uśmiech, który oznaczał że się zgadzam.
Hah :) okej :D postaram się następnym razem unikać czegoś takiego ;)
Usuńdzięki! :*