Wielkie mieszkanie w centrum Londynu, piękny czarny Ford Mustang, nawet własna pokojówka... nie jedna dziewczyna pragnęłaby osiągnąć tyle w swoim życiu a co dopiero mając zaledwie 23 lata.
Mam świetną pracę – jestem stylistką, i pracuję dla jednej z najbardziej znanych firm w UK.
Dzięki temu poznałam swoich najlepszych przyjaciół chłopaków z 5SOS.
Mimo tego wszystkiego brakuje mi kogoś z kim mogłabym być bliżej, ale nie daję nikomu najmniejszych szans.
A to wszystko przez Ash'a.
Tak, podkochuję się w swoim najlepszym przyjacielu ale wiem że to nie ma najmniejszej szansy.
Dzisiaj chłopak zaprosił mnie jak i Luke'a Caluma i Mikeya do swojego domu na obrzeżach Londynu, nie może doczekać się spotkania, ponieważ Ashton był bardzo tajemniczy i nie wyjawił o co chodzi.
-Cholera.- Powiedziałam sama do siebie zerkając na zegarek.
Miałam dokładnie 2 godziny na przygotowanie się.
Zaczęłam panikować, ponieważ dla swojego ukochanego chcę wyglądać jak milion dolarów.
Szybko weszłam pod prysznic, miałam czas na odrobinę odprężenia.
Po 10 minutach relaksu pod prysznicem szybko wyszłam, owijając się bordowym ręcznikiem który kiedyś dostałam od Ash'a.
Czas wybrać sukienkę! Na samą tę myśl uśmiechnęłam się do siebie.
Wybrałam małą czarną w czarne cekiny, a do tego czarną długą marynarkę.
Swoje piękne długie, brązowe włosy zostawiłam rozpuszczone, lekko je podkręciłam by uzyskać lepszy efekt. Mój make up nie był skomplikowany- czerwone usta, oraz czarne kreski narysowane eyelinerem.
-Jak milion dolarów.- Powiedziałam uśmiechając się zadziornie do swojego odbicia w lustrze.
Zbiegłam na dół zakładając czarne szpilki i pośpiesznie wyszłam z domu.
Schodząc na parking zadzwonił telefon.
-Hey Cal.
-Cześć piękna, nie zapomniałaś czegoś?- w tym momencie przypomniałam sobie że po drodze mam jeszcze zgarnąć Caluma ze sobą.
-Będę za 5 minut, bądź gotowy.
Po tym rozłączyłam się i pośpiesznie wsiadłam do samochodu, kierując się w stronę domu Cal'a.
Chłopak jak zwykle wyczekiwał na ławce pod swoim domem.
-Witaj Cara.- Przywitał mnie swoim słodkim uśmiechem i jak to miał w zwyczaju, buziakiem w policzek.
-Hey Cal-Pal.-Od razu zaczęliśmy się śmiać.
Hood udał obrażonego, ale wiedziałam że długo tak nie wytrzyma.
-Mamy pół godziny.-Powiedział nagle.
-Kochanie wiesz że ze mną zawsze zdążysz.-Znowu zaczęliśmy się śmiać.
-Oczywiście.-Chłopak ledwo wydukał, widziałam że aż popłakał się ze śmiechu, ale ja musiałam panować nad emocjami ze względu na makijaż.
Reszta drogi minęła bardzo szybko, międzyczasie Cal mówił coś, ale kompletnie go nie słuchałam, jedynie przytakiwałam na wszystko co mówił.
Nie byłam w stanie myśleć o niczym innym, niż o tym co przygotował Irwin.
Dojechaliśmy na miejsce, nagle zaczęłam się denerwować co zauważył Calum.
-Wszystko okey?- zapytał troskliwie.
-J-jasne- zaczęłam się jąkać. Mhm jasne teraz Hood już na pewno wie że coś jest na rzeczy.
-Co się dzieje? Nigdy nie widziałem Cię w takim stanie.
-Najwidoczniej nigdy nie widziałeś mnie gdy byłam zakochana.
Na te słowa chłopak trochę się zmieszał, widziałam że nagle się zarumienił.
-Cholera! Cal przepraszam, porozmawiamy o tym później.- teraz chłopak kompletnie nie wiedział o co chodzi.
Wyszłam szybko z samochodu, co po chwili uczynił również mój pasażer.
Nie musiałam nawet dzwonić do drzwi, ponieważ Ashton od razu się w nich pojawił.
-Hej Miśki.- Powiedział uradowany Ash.
Calumowi przybił piątkę na przywitanie, a mnie uroczo przytulił.
Czułam ciarki na całym ciele, odruchowo pocałowałam chłopaka w policzek, nigdy nie miałam tak w zwyczaju więc widziałam że był lekko zdziwiony, lecz odpowiedział mi uśmiechem.
-Wejdźcie do środka.- Zaprosił nas po czym zaprowadził do salonu.
W pokoju czekali już chłopcy, mianowicie Mikey i Luke, gdy tylko mnie ujrzeli zrobili oczy a'la kot ze Shreka. Wyglądało to prze komicznie.
-WOOOOW CARA!-Powiedzieli równocześnie.
-Chłopcy dobrze że nie widzicie się w tym momencie.- ledwo co odpowiedziałam.
Wszyscy się śmialiśmy, aż do pokoju wszedł Ash.
-Kto pomoże mi w kuchni?-Zapytał radośnie.
-Ja!- Zerwałam się od razu, co musiało wyglądać bardzo dziwnie.
-Okey, to wy idźcie, a my z chłopakami pogramy w gta, nie masz nic przeciwko że pożyczymy xboxa?-Zapytał uradowany Luke
-Nie ma problemu, grajcie. Tylko chcę by mój salon wyglądał tak samo jak teraz!-Powiedział stanowczo Ashton na co wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-No to chodź Cara.-Ash pociągną mnie za rękę w stronę kuchni.
W tym momencie pomyślałam że nigdy nie chcę jej puścić, pewnie długo jeszcze bym tak wymyślała sobie różne rzeczy związane z moim crushem, no ale on nie pozwolił mi na to.
-Cara czemu jesteś dzisiaj taka nie obecna?-Zapytał patrząc mi prosto w oczy.
Moje nogi jakby momentalnie zamieniły się w watę, i prawie spadłam gdyby nie mój kochany PRZYJACIEL. Czemu TYLKO przyjaciel? Zastanawiałam się.
Chłopak wziął mnie na ręce i posadził mnie na blacie kuchennym, złapał za ręce.
Wyglądało to tak jak w wielu romantycznych filmach, miałam ochotę go pocałować, ale on znowu przeszkodził mi w wymyślaniu.
-Powiesz do cholery co się dzieje?! Nie widzisz tego że się o Ciebie martwię?- Mówił prawie krzycząc, ale nadal widziałam wiele troski w jego oczach.
-Jest dobrze, wszystko jest dobrze.-Powiedziałam
Widziałam że mi nie uwierzył ale chyba nie chciał drążyć tematu, więc odszedł.
Po chwili nakryliśmy już stół oraz pozanosiliśmy wszystkie przekąski.
Gdy usiedliśmy przy stole, wszyscy byli lekko zdziwieni.
-Spodziewamy się jeszcze kogoś?-W końcu zapytał Michael
-Musicie kogoś poznać.-Odpowiedział Ashton.
Nagle zadzwonił dzwonek, domyślałam się o co chodzi, lecz modliłam się by to nie było to co myślę.
-Cholera!-Przeklnęłam w myślach gdy do pokoju wszedł Ash z blond lalą trzymając ją za rękę.
Zauważyłam że nie zachwyciła jakoś specjalnie chłopców, z czego byłam zadowolona.
-Poznajcie się to jest Kim, moja dziewczyna- Powiedział uradowany Ash.
Gdy podeszła do mnie by podać mi rękę, skarciłam ją wzrokiem.
Nie miałam najmniejszej ochoty spędzić z nią ani minuty dłużej.
Ale widziałam że Ashtonowi bardzo zależy, a w końcu to mój przyjaciel więc zostałam.
Pech chciał że siedzieli naprzeciwko mnie. Przez 2 godziny patrzyłam jak się miziają.
Miałam największą ochotę wyjść.
-A Ty czym się zajmujesz zawodowo Cara?-Zapytała Kim.
-Jestem stylistką.-Powiedziałam od niechcenia.
-Ooo to może umalujesz mnie na ślub mojej siostry?-Powiedziała uśmiechając się do mnie.
-Jasne.- Powiedziałam ironicznie.
-Cara mogę Cię prosić na słówko?-Zapytał zdenerwowany Ash.
Aha zaraz dostanę wykład na temat kultury osobistej-pomyślałam.
-Oczywiście-Rzuciłam obojętnie.
-Przepraszamy was na chwilkę.- Powiedział radośnie Ashton.
Chłopak kazał mi iść schodami na górę, po czym przez długi korytarz zaciągną mnie do ostatniego pomieszczenia.
Jak się okazało była to przepiękna sypialnia, z wielkim łożem małżeńskim.
Od razu się uśmiechnęłam zadziornie. Chłopak zamkną drzwi po czym usiadł koło mnie.
-Co jest?-Zapytał łapiąc mnie za policzek i przyciągając moją twarz do swojej tak że dotykaliśmy się czołami.
-Dowiem się? Wiesz że mi możesz o wszystkim powiedzieć.- Kontynuował
-Stres w pracy.-Odpowiedziałam patrząc w jego cudowne oczy.
-Myślisz że Ci uwierzę?- Powiedział całując mnie w czoło i uśmiechając się.
-Myślę że tak.- Odpowiedziałam
-Okey, ale jeżeli kłamiesz...-Nie dokończył tylko rzucił się na mnie i zaczął łaskotać.
Nie mam pojęcia jakim cudem, ale teraz to ja siedziałam na nim, nachyliłam się by móc go pocałować. Nareszcie poczułam jego cudowne usta, które idealnie pasowały do moich.
Chyba mu się to spodobało ponieważ odwzajemnił pocałunek.
-Cara musimy wracać na dół.- Powiedział nagle Ash przerywając pocałunek.
-Jasne przecież blondi czeka.- Rzuciłam oschle.
Ashton nic nie odpowiedział tylko chwycił mnie za rękę i zaprowadził na dół.
-Oououou co tak długo?-Zapytał radośnie Michael.
-Co się głupio pytasz?-Dopowiedział Luke z Calumem.
Widać było że to nieźle wkurzyło Kim. Na co się zaśmiałam i puściłam oczko do chłopaków.
-Ja będę się powoli zbierać.-Powiedziałam
Na co wszyscy chłopcy łącznie z Ashtonem zrobili tak zwanego smutasa.
-Jutro rano muszę wstać do pracy.-dodałam.
-Miło było poznać.- Zwróciłam się do Kim, specjalnie podkreślając słowo miło.
Pożegnałam się z chłopakami całusem w policzek i wyszłam.
Droga do domu dłużyła się jak nigdy wcześniej.
Gdy po 45 minutach byłam wreszcie w swoim mieszkaniu, poszłam na piętro wziąć długą kąpiel i międzyczasie rozmyślając nad tym co dzisiaj się stało.
Po kąpieli ubrałam moją króciutką koszulę nocną z Victoria's Secret, zarzucając na wierzch krótki szlafrok. Szybko przeczesałam włosy i wręcz pobiegłam do łóżka.
Wzięłam ze sobą laptopa ponieważ muszę dokończyć projekt sukienki dla Katy Perry na trasę Prismatic.
-Już 23!- Krzyknęłam sama do siebie.
Na szczęście projekt skończyłam, więc postanowiłam wejść na facebooka.
Ledwo co się zalogowałam a Cal do mnie napisał.
„*Hey Cara ;) Czemu jeszcze nie śpisz?
-Cal-Pal a Ty czemu nie śpisz?
*Hahahahhaha nie mogę zasnąć;))
-Ja tak samo!:D
*Wiem że nie powinienem pytać, ale co się stało pomiędzy Tobą a Ashem?
-IDK
*Cara widzę że go kochasz. Chyba każdy to zauważył.
-Mylisz się Calum, niestety nie każdy. :<<
*Jak wyszłaś to Blondi zrobiła Ashtonowi wielką kłótnię.
-Serio?:O
*Mam nadzieję że wreszcie zrozumie że jesteście sobie przeznaczeni.:) <3
-Hahahahh Calum kocham Cię! <3 :D
*hahahaha ja Ciebie też, i życzę wam szczęścia! ;)
-Dzięki!:D Ja kończę idę spać, dobranoc xox
-Dobranoc Księżniczko xo”
Po tym co napisał mi Calum nie wiedziałam co myśleć, a co jeżeli Kim zerwała z Ashem przeze mnie?
Z jednej strony cieszyłam się, ale z drugiej... Przecież on ją kochał. Chyba.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, więc przerwałam moje domysły.
-Cholera. Kto nie ma spania jest prawie północ!- Powiedziałam schodząc ze schodów.
Podchodząc do drzwi ujrzałam Ashtona.
Pewnie się na mnie wydrze bo pokłócił się przeze mnie ze swoją dziewczyną.
-Dobry wieczór Księżniczko.-Powiedział Ashton.
Nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
-Wejdź.- Powiedziałam
Zamknęłam za sobą drzwi i zaprowadziłam chłopaka do salonu.
-Napijesz się czegoś?-Zapytałam
Nie dostałam odpowiedzi, w tej chwili chłopak chwycił mnie mocno za uda i przyciągną do siebie.
Zaczął namiętnie całować.
-A co z Kim?- Zapytałam przerywając pocałunek.
-Kocham tylko Ciebie.-Powiedział po czym znów mnie pocałował.
-Zostaniesz moją księżniczką?- Powiedział patrząc mi prosto w oczy.
-Kocham Cię.-Odpowiedziałam, po czym złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek.
Rano obudziłam się obok mojego księcia.
Tak słodko spał że nie miałabym serca gdybym go obudziła.
Bezszelestnie wyszłam z łóżka kierując się do łazienki. Po chwili byłam ubrana i umalowana.
Nagle Ashton przytulił mnie od tyłu składając pocałunki na mojej szyi.
-To była najlepsza noc w moim życiu.-Powiedziałam
-Teraz codziennie będzie tak cudownie, bo jesteś moja.-Odpowiedział po czym pocałował mnie czule.
Jeeeest imagin z Ashtonem:) bardzo możliwe że znacie go stąd -> http://imaginy-5sos.blogspot.com/2014/06/ashton_4.html
Chciałabym bardzo podziękować dziewczynom że udostępniły go na swoim blogu.
Ale największe podziękowania należą się Domii (Curly Angel) dziękuję Ci z caaałego serducha skarbie za pomoc :* ♥

Nie ma żadnego problemu, kochana♥ Mam nadzieję, że niedługo pojawią się nowe imaginy, a także duuuużo komentarzy! Niech wena Cię nie opuszcza:)
OdpowiedzUsuń