czwartek, 19 czerwca 2014

Ashton

Dlaczego bycie nastolatką czasami jest tak trudne?
 Rodzice nie rozumieją tego że w tym wieku potrafimy się zakochać na zabój-ale oni twierdzą że jesteśmy za mali żeby się z kimś spotykać. 
Mam 16 lat, chodzę do High School w Phoenix, gdzie również mieszkam. 
Przez przypadek poznałam swojego obecnego chłopaka Ashtona, wpadłam na niego z reklamówkami pełnymi zakupów, on pomógł mi je pozbierać z drogi po czym odwiózł mnie do domu... 
Później zaczeliśmy się spotykać, aż w końcu zakochaliśmy się w sobie. 
Od tego czasu mija już rok, a moi rodzice wciąż nie potrafią zaakceptować Ashtona. Zabronili mi się nawet z nim spotykać a to wszystko przez to że jest ode mnie starszy o 3 lata. 
Pół roku ukrywam już mój związek, zbliżają się wakacje, planujemy z Ashtonem uciec na jakieś 2 tygodnie, wiadomo że w Phoenix przez cały czas jest piękna pogoda, i nie brakuje nam tu słońca, ale chcemy pobyć sami, bez ukrywania się. 
-Katy!-Usłyszałam głos mojej mamy po czy zbiegłam po schodach do salonu. 
-Co się stało mamo?-Zapytałam zdziwiona widząc wystrojonych rodziców. 
-Do Phoenix przeprowadziła się moja stara przyjaciółka, z mężem i synem który jest w Twoim wieku, będziecie mogli się trochę bliżej poznać.-Odpowiedziała radośnie. 
-No na pewno.-Odburknęłam pod nosem. 
-Słońce coś mówiłaś?-Zapytał zdenerwowany tato. 
-Josh nie krzycz na nią, a Ty młoda idź ubierz się w coś ładnego.-Powiedziała mama. 
Pobiegłam do swojego pokoju i przebrałam się w biały tshirt odkrywający mój brzuch, z rękawami 3/4, a do tego jasne ogrodniczki które podwinęłam na tak zwaną „modę dla powodzian”, do tego białe air force i byłam gotowa. Zrobiłam lekki makijaż, a swoje farbowane długie białe włosy rozpuściłam. 
Schodząc na dół napisałam smsa do Ashtona „Kocie widzimy się dzisiaj o 19.30 w naszym miejscu?” 
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać „Oczywiście że tak.” 
Uśmiechając się sama do siebie zeszłam na dół i przywitałam się z gośćmi którzy już znajdowali się w salonie. 
-Słońce poznaj to jest Emily moja przyjaciółka, Lil-jej mąż, oraz ich syn Dean.-Powiedziała mama. 
-Jestem Katy, miło was poznać.-Uśmiechnęłam się i podałam wszystkim rękę. 
Widziałam że Dean cały czas bacznie mi się przygląda, ale nic sobie z tego nie robiłam, bo i tak nie miałby u mnie najmniejszych szans. Widać było że jest grzeczny, i dobrze wychowany. Słucha się rodziców.
A ja będąc przy Ashtonie przyzwyczaiłam się do tego że jest tak zwanym „bad boyem”, mój chłopak nie robi nic złego i również jest dobrze wychowany. Czasami pije, no i jest uzależniony od papierosów, wie że tego nie lubię więc ograniczył je trochę.
Tatuaże, ogarnięty „nieład” na głowie i przeważnie bandamka. Koszulki z logami rockowych zespołów, i podarte spodnie to norma. 
Pokochałam to, ale moi rodzice nie potrafią go zaakceptować. 
Moi rodzice chcieliby żebym spotykała się z kimś takim jak Dean. 
-Katy, przynieś szampan z lodówki.-Powiedział do mnie tato. 
-Dobrze, już idę.-Odpowiedziałam z uśmiechem i udałam się do kuchni. 
-hej, pomóc Ci w czymś?-Usłyszałam za sobą głos Deana. 
Po co on do cholery za mną poszedł? Pomyślałam. 
-Nie dzięki, dam radę.-Powiedziałam, wymuszając uśmiech. 
-Jasne.-Odpowiedział z uśmiechem i zobaczyłam jego śliczne dołeczki. 
-Wiesz że będziemy chodzić razem do klasy?-Kontynuował. 
Nie wiedziałam, mam nadzieję że szybko się tu oswoisz.-Odpowiedziałam. 
-Też mam taką nadzieję.-Odpowiedział, uśmiechając się, po czym wróciliśmy do rodziców. 
Posiedziałam z nimi jakieś 10 minut, po czym spojrzałam na zegarek, była 19.15 więc postanowiłam się zwinąć. 
-Muszę was przeprosić ale umówiłam się z Alice.-Skłamałam. 
Alice to moja najlepsza przyjaciółka, zawsze mnie kryje więc znów okłamałam rodziców że idę do niej. 
-O której wrócisz?-Zapytał tato. 
-Nie mam pojęcia.-Odpowiedziałam. 
-Miło było was poznać, do zobaczenia.-Dodałam po czym wyszłam. 
Kierowałam się do pobliskiego parku, po czym zobaczyłam samochód mojego chłopaka. Czarny ford mustang od razu rzucał się w oczy. Usiadłam z przodu po stronie pasażera. 
-Hej piękna.-Przywitał mnie chłopak buziakiem w usta. 
-Strasznie za Tobą tęskniłam- powiedziałam po czym pocałowałam go, zaplątując palce w jego włosy, zawsze lubił gdy tak robiłam. 
-Gdzie dzisiaj mnie zabierasz?-Zapytałam z zaciekawieniem. 
-Niespodzianka.-Odpowiedział i uśmiechnął się najpiękniej jak potrafił. W radiu leciała piosenka Nirvany (klik) więc podgłośniłam radio, na co widziałam że Ash się uśmiechnął. 
Nie wiem gdzie jechaliśmy, bo Ash wjechał na autostradę, a jechał tak szybko że nie byłam w stanie odczytać żadnej tabliczki. 
-Możesz trochę zwolnić?-Zapytałam, bałam się gdy zobaczyłam że na liczniku jest już ponad 200setka. 
-Nie ufasz mi?-Zapytał patrząc na mnie, nie mogłam zobaczyć jego ślicznych oczu bo miał czarne okulary na nosie. 
-Zwariowałeś?-Odpowiedziałam uśmiechając się, i łapiąc go za rękę. 
Po jakiś 10 minutach, byliśmy chyba na miejscu. Przed sobą zobaczyłam stary wielki budynek z czarnej cegły, wyglądało to na jakąś starą szkołę. 
-Chodź idziemy.-Powiedział Ash. 
-T-tutaj?-Zapytałam ze zdziwieniem. 
-Taak, chodź nie marudź!-Powiedział po czym wyszedł z samochodu pierwszy i otworzył mi drzwi. 
-Co robisz?-Zapytałam gdy zobaczyłam że mój chłopak chce zasłonić mi oczy bandamką. 
-Czy chociaż raz możesz mi zaufać?-Zapytał uśmiechając się. 
-Wiesz głupku że Ci ufam bezgranicznie.-Powiedziałam po czym Ash zasłonił mi oczy. 
Zorientowałam się że weszliśmy już do środka budynku, po czym schodami, na górę, i kolejne piętro, później następne. Aż poczułam, chłodny wiatr na sobie. 
-Już.-Powiedział Ash zdejmując mi bandamkę. Byliśmy na dachu. Wszędzie znajdowały się płatki róż i świeczki, a na środku mały kocyk z różnymi przekąskami. 
-Jak tu jest pięknie!-Powiedziałam po czym rzuciłam się na mojego chłopaka i pocałowałam go najczulej jak tylko potrafiłam. Ashton zaprowadził mnie za rękę, po czym usiadł na kocu, a ja usiadłam na nim i przytuliłam się do niego. 
-To jak będzie z naszymi wakacjami?-Zapytał Ash, podkreślając słowo naszymi. 
-Nie wiem.-odpowiedziałam patrząc mu w oczy, które widziałam dzisiaj po raz pierwszy bo zdjął okulary. 
-Boisz się?-Zapytał. 
-Nie, po prostu nie chcę żeby rodzice się martwili.-Odpowiedziałam smutna. 
-Możesz napisać im list, przecież będziesz mogła do nich zadzwonić, gdy już będziemy na miejscu.-Powiedział. 
-Masz rację.-Odpowiedziałam i cmoknęłam go w usta. 
-Truskawkę?-Zapytał uśmiechnięty Ash, po czym zaczął mnie karmić. 
Co prawda było więcej zabawy, niż jedzenia jak zawsze. 
-Napijesz się wina?-Zapytał wyciągając wino i 2 kieliszki. 
-Sprowadzasz mnie na złą drogą Irwin.-Wydukałam ze śmiechem po czym wzięłam od niego lampkę wina. 
-Za nas.-Powiedział Ash. 
-Za nas.-Powtórzyłam po czym wzięłam łyk wina. 
Po chwili mój telefon zaczął dzwonić, przerywając tą piękną chwilę. 
-Kto to?-Zapytał mój chłopak z ciekawością. 
-Mama.-Powiedziałam patrząc na ekran telefonu. 
-Tak mamo?-Odebrałam. 
-Jest prawie 22 kiedy masz zamiar wrócić do domu?! Tym bardziej że jutro jest koniec roku!-Krzyknęła mama do telefonu. 
-Za pół godziny jestem w domu.-Odpowiedziałam po czym się rozłączyłam. 
-Musimy wracać?-Zapytał Ash, robiąc smutną minkę. 
-Przecież od jutra, będziemy razem sami.-Odpowiedziałam z uśmiechem. 
-Czyli zgadzasz się?-Zapytał uradowany. 
-Oczywiście że tak!!-Krzyknęłam, a Ashton wziął mnie na ręce i obrócił wokół własnej osi. 
-Kocham Cię wiesz?-Powiedział stawiając mnie na ziemi i całując. 
-Też Cię kocham.-Powiedziałam po czym poszliśmy do samochodu. 
Wracając w radiu leciała piosenka Red Hot Chili Peppers „Californication” (klik) którą bardzo razem lubiliśmy i śpiewaliśmy. 
Droga do domu bardzo szybko minęła, Ashton podwiózł mnie do parku, po czym musiałam kawałek iść nogami tak żeby moi rodzice nas razem nie widzieli. 
Weszłam bezszelestnie do domu, po czym nie mając już na nic siły opadłam na łóżku i zasnęłam. 
Rano wstałam o 5.00 tak żeby się wyrobić na 8 do szkoły na zakończenie. Wykąpałam się, zrobiłam lekki makijaż, ubrałam brązową skórzaną obcisłą spódnicę którą dostałam od Ashtona, biały top i złoty łańcuch. Zjadłam szybkie śniadanie i poszłam do szkoły. 
Gdy tylko dostałam świadectwo, szybko wróciłam do domu i zaczęłam się pakować. Aż niespodziewanie ktoś wszedł do domu, szybko schowałam walizkę pod łóżko i zeszłam na dół. 
-Katy może pójdziemy na zakupy?-zapytała mama. 
-Jasne.-Powiedziałam po czym z ulgą wróciłam na górę biorąc telefon. „Ashton nie możemy dzisiaj jechać, pojedziemy jutro gdy rodzice pójdą do pracy xx” Wystukałam na klawiaturze po czym wysłałam do mojego ukochanego. „Nie ma problemu, nie mogę się doczekać :*” dostałam w odpowiedzi. 
-Jesteś gotowa?-Zapytała mama. 
-Tak idziemy!-Powiedziałam z uśmiechem. 
Gdy byłyśmy już na mieście zobaczyłam Ashtona, przy jednej z restauracji ale nie mogłam do niego podejść bo musieliśmy udawać że nie utrzymujemy kontaktu. 
Mimo wszystko czułam jego wzrok na sobie. Co mnie ucieszyło. 
bardzo wyczerpujących zakupach, byłam zadowolona bo byłam posiadaczką kilku nowych stroi kąpielowych, które na pewno się przydadzą.Wracając znów spotkałam Ashtona który rozmawiał przez telefon, widząc mnie oblizał wargę, na co się zaśmiałam.
Moja mama chyba go nie poznała bo miał na sobie okulary. 

-Oo wróciły moje kobiety!-Powiedział z uśmiechem tato gdy zobaczył że wróciłyśmy z mamą. 
-Ja pójdę do siebie.-Powiedziałam całując rodziców na „dobranoc”. 
Spakowałam resztę rzeczy, po czym wykąpałam się i zasnęłam. 
Rano gdy wstałam rodziców nie było już w domu. 
Szybko się wykąpałam i przebrałam w krótkie szorty z przetarciami, i króciutki zwiewny czarny top, włosy przeczesałam i zrobiłam mocniejszy makijaż. 
Na lodówce przyczepiłam magnesem list w którym napisałam rodzicom że wracam za dwa tygodnie i żeby się o mnie nie martwili, i że będę dzwonić. 
Za 5 minut Ash miał być pod moim domem więc pobiegłam po walizkę na górę. 
Nagle ktoś zaczął dobijać się do drzwi. 
-Hej skarbie.-Powiedział zadowolony Ash. 
-Hej.-Powiedziałam całując go w policzek. 
-Katy mogę wziąć Twoją walizkę?-zapytał. 
-Jasne, a ja zamknę dom.-Powiedziałam z uśmiechem na twarzy. 
Siedząc w samochodzie i wyjeżdzając z mojego podwórka miałam wyrzuty sumienia, ale stwierdziłam że zadzwonię do rodziców gdy będziemy na miejscu. 
-A mogę wiedzieć gdzie mnie zabierasz?-Zapytałam z uśmiechem. 
-Salinas.-Odpowiedział po czym zobaczyłam jego śliczne ząbki. 
-Będzie cudownie!-Krzyknęłam nie mogąc uwierzyć. 
-Morze, plaża i my!-Krzyknął Ash. 
-Tak jest!-Powiedziałam po czym złapałam chłopaka za rękę. 

Podróż niesamowicie się przeciągała, a ja międzyczasie zasnęłam. 
Kilka godzin później, obudził mnie Ash, mówiąc że jesteśmy na miejscu. 
Ashton wynajął śliczny mały domek tuż przy plaży, z czego bardzo się cieszyłam. 
Stojąc na werandzie chłopak przytulił mnie od tyłu. 
-Myślisz że Twoi rodzice kiedyś mnie zaakceptują?-Zapytał z żalem w głosie. 
-Myślę że tak. Nie mają innego wyjścia bo Cię kocham!-Powiedziałam po czym Ash zaczął składajać pocałunki na mojej szyi, zostawiając czasami malinki. 
-Katy, idę się wykąpać a Ty zadzwoń do rodziców.-Powiedział Ashton po czym zniknął za drzwiami łazienki. 
Strasznie bałam się wykonać ten telefon ale musiałam powiedzieć rodzicom że nic mi nie jest. Po godzinnej rozmowie, rodzice uspokoili się na tyle że mogłam zakończyć rozmowę. 
W drzwiach zobaczyłam uśmiechniętego Ashtona, po czym podeszłam i przytuliłam się do niego. 
Był jeszcze trochę mokry po prysznicu ale mi to nie przeszkadzało. 
-Haha widzę że rodzice zrozumieli?-Zapytał. 
-Nie do końca, ale już się nie martwią.-Powiedziałam. 
-To co idziemy na plażę?-Zapytał. 
-Jasne że tak.-Powiedziałam całując go w usta. 

Spacer brzegiem morza, zachodzące słońce, i osoba którą kocham. Teraz niczego nie potrzebowałam. Wystarczy że mam Ashtona, a on jest całym moim światem.




Nowy imagin z Ashtonem! ;)
Mam nadzieję że się wam spodoba. 
PS. dzięki za podesłane zdjęcia :* ♥







4 komentarze:

  1. O boże aanvakavcakanafaoana

    OdpowiedzUsuń
  2. Kobieto to było ygfbciubcleoduyb!!! nie do opisania <3
    Ash taki sexy *___*
    O kim będzie następny imagine ?????
    Czekam i życze weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah dziękuję♥ kolejny będzie z Mikeyem :)

      Usuń