Zawsze byłam lojalna wobec swoich przyjaciół, nigdy się nie okłamywaliśmy, dopóki moja najlepsza przyjaciółka nie zaczęła chodzić z chłopakiem który od zawsze mi się podobał, mianowicie Mariah zaczęła chodzić z Calumem...
Gdy poznała mnie z nim na jednej z imprez, od razu wpadliśmy sobie w oko, i tak zaczeliśmy oboje ją zdradzać.
-Elena, chodź tu.-Wymruczał Cal gdy wstałam z łóżka.
-Nie mogę, umówiłam się z Mariah.-Powiedziałam próbując wyrwać koszulę, którą zabrał mi chłopak.
-Nigdzie nie idziesz!-Powiedział stanowczo Calum, wstając z łóżka.
-Idę.-Odpowiedziałam łagodnie, drocząc się z nim.
-Wracasz ze mną do łóżka.-Wziął mnie na ręce, i obrócił wokół własnej osi.
-A tak poza tym to jutro idę na randkę.-Spojrzałam Calumowi w oczy i przejechałam paznokciami po jego karku.
-Mmm z kim?-Zapytał stawiając mnie na ziemi.
-Nie musisz wszystkiego wiedzieć.-Powiedziałam i musnęłam go w usta.
-Skoro jutro się nie spotkamy to musisz mi to jakoś wynagrodzić. Dzisiaj. Teraz.-Powiedział stanowczo popychając mnie na łóżko.
-Calum ile razy dziennie?!-Zapytałam opierając się na łokciach.
-Tyle ile damy radę.-Zaśmiał się łobuzersko, kładąc się na mnie.
-Nie rób malinek bo będę musiała się tłumaczyć Twojej dziewczynie!-Powiedziałam odchylając się od Hood'a.
-I Twojej przyjaciółce, nie zapominaj.-Dopowiedział mi na złość chłopak.
-Jesteśmy okropni!-Krzyknęłam z wyrzutem.
-El nie przesadzaj.-Powiedział całując mnie w usta.
Poprawiłam się wygodniej na łóżku a chłopak zaczął składać pocałunki na całym ciele.
Nagle zadzwonił telefon przerywając nam tą cudowną chwilę.
-Cholera kto to?!-Krzyknął zdenerwowany Calum.
-Zamknij się to Mariah!-Powiedziałam odbierając telefon, i stając na równe nogi.
*Cześć Elena gdzie jesteś?-Zapytał uradowana Mariah.
-Ym no wiesz, jestem w sklepie, za chwilę będę.-Jąkałam się.
*Wszystko okej?-Zapytała zdziwiona.
-T-tak, jasne.-Powiedziałam próbując odejść od Caluma, ale on specjalnie podchodził i łapał mnie za pośladki przyciągając do siebie i całując, a ja pokazywałam mu w geście że już nie żyje.
*Wiesz, bo tak pomyślałam, że dawno nie widziałam się z Calumem i chyba dzisiaj chciałabym z nim się spotkać. Nie będziesz zła?-Zapytała.
-Nie, oczywiście że nie.-Powiedziałam uśmiechając się do chłopaka który stał obok mnie kompletnie nie wiedząc o co chodzi.
*Dziękuję! Zaraz do niego zadzwonię. A my możemy spotkać się jutro.-Powiedziała.
-Wiesz jutro nie bardzo bo jestem umówiona z Nickiem.
*To przyjdę i pomogę Ci się przygotować na randkę.-Powiedziała uradowana.
*Do zobaczenia!-Dodała po czym się rozłączyła.
-Skarbie zaraz Tobie zacznie dzwonić telefon.-Powiedziałam sarkastycznie siadając mu okrakiem na kolanach.
-Myślisz że mam ochotę go odbierać?-Zaśmiał się głośno i wyłączył telefon.
-Wypadało by chociaż powiedzieć że nie masz czasu tak żeby się nie martwiła.-Powiedziałam przygryzając jego wargę.
-Cholera czemu zawsze się Ciebie muszę słuchać?-Zapytał kładąc mnie na plecy, tak że teraz to on górował.
-Bo zawsze mam rację.-Chciałam powiedzieć to najpoważniej jak potrafiłam ale się nie udało ponieważ razem wybuchliśmy śmiechem.
-Dobra złaź ze mnie!-Powiedziałam spychając chłopaka na bok.
-Ejjj nie ma tak.-Wstał i popchał mnie na najbliższą ścianę tak że nie miałam teraz jak „uciec”.
Splótł nasze dłonie, i oparł je wysoko na ścianie.
Nasze usta idealnie do siebie pasowały, to wszystko sprawiało że krew pulsowała szybciej.
Chwilę później dobrowolnie opadłam z nim na łóżko i oddałam się chwili.
Po dobrych trzech godzinach opadliśmy na łóżko ze zmęczenia, Calum objął mnie ramieniem, a ja położyłam głowę na jego nagim torsie próbując wyrównać oddech.
-Wiesz... myślę że powinniśmy jej powiedzieć.-Spojrzałam mu w oczy, pisząc coś palcem po jego nagim torsie.
-El myślę że masz rację, kocham Cię.-Pocałował mnie w czubek nosa.
-Ona nas znienawidzi.-Powiedziałam a moje oczy zaczęły robić się mokre.
-Zrobiliśmy jej niezłe świństwo.-Powiedział patrząc mi w oczy.
-Ona nas kocha.-Szepnęłam.
-Ale ja kocham Ciebie.-Powiedział również cicho gładząc moje jasne włosy.
-Tak wiem ale..-Nie dokończyłam bo chłopak namiętnie mnie pocałował.
-Jutro jej powiemy.-Powiedział łapiąc mnie za podbródek.
-Tak szybko?! Nie jestem gotowa, boję się...-Powiedziałam bawiąc się jego ciemnymi włosami.
-Nie masz się czego bać, masz mnie.-Musnął mnie w usta.
-Stracę przyjaciółkę.-Popatrzyłam w jego cudowne ciemne oczy.
-Ale zyskasz oficjalnie miłość.-Powiedział przytulając mnie mocniej.
-Przecież jeżeli jej nie powiemy, wciąż będziemy ją oszukiwać.-Zaczął.
-A ja z Ciebie nie zrezygnuję.-Dokończył wbijając się w moje usta.
-Kochasz ją jeszcze?-Zapytałam odrywając się od chłopaka.
-Od kiedy Cię poznałem, nic już nie czuję do Mariah.-
-Jutro przyjdź do mnie, i zadzwonimy do niej.-Powiedziałam, wstając z łóżka i zakładając ubrania.
-Odwieziesz mnie?-Zapytałam będąc już gotowa do wyjścia.
-Oczywiście.-Powiedział chłopak wstając.
Szybko się w miarę ogarnęliśmy i zeszliśmy na dół oddać klucz do hotelowej recepcji, zawsze spotykaliśmy się w innym miejscu.
Było dość późno, więc Calum odwiózł mnie do domu, żegnając buziakiem w policzek.
-Wróciłam!-Krzyknęłam gdy tylko weszłam do domu.
-Zamknij się, rodzice śpią!-Odpowiedział mi mój jakże kochany młodszy braciszek.
Zamknęłam drzwi do domu, i poszłam na górę do pokoju.
Rano obudziły mnie promienie słońca.
-Dzisiaj ciężki dzień.- pomyślałam i wstałam z łóżka.
Nikogo nie było w domu, więc zrobiłam sobie szybkie śniadanie, po czym poszłam się wykąpać.
Ubrałam się w szorty z wysokim stanem, i krótką luźną bluzkę.
Moje blond włosy wyprostowałam, i zostawiłam rozpuszczone, szybki makijaż i mogłam dzwonić po Caluma.
Jak się okazało nie musiałam nawet szukać telefonu bo chłopak sam zjawił się w moim domu.
-Właśnie miałam do Ciebie dzwonić.-Powiedziałam gdy tylko otworzyłam mu drzwi.
-Ale mam wyczucie.-Powiedział wchodząc i zamykając drzwi za sobą.
-Nie rusz.-Powiedziałam gdy chłopak złapał mnie za talię i przyciągnął do siebie.
-Dlaczego?-Zrobił oczy a'la kotek ze Shreka.
-Zaraz będzie Mariah.-
-No to mamy jeszcze chwilę.-Powiedział i delikatnie mnie pocałował.
Nagle rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
-Cholera.-Powiedziałam gdy tylko oderwałam się od Cala.
-Ja idę do salonu.-Powiedział brunet i zniknął z pola mojego widzenia.
-Hej Elena.-Powiedziała niczego nie świadoma Mariah.
-Ym no cześć.-Powiedziałam nieco zgaszona.
-Ej nie stresuj się tak tą randką!-Powiedziała, a ja złapałam się za kark.
-Bo jest coś o czym powinnaś wiedzieć...-Powiedziałam gdy kierowałyśmy się w stronę salonu.
-Calum?! Co Ty tu robisz?-Krzyknęła Mariah gdy zobaczyła chłopaka.
-No bo my...-Zaczęłam a Calum złapał mnie za rękę.
-My spotykamy się od pewnego czasu.-Powiedział stanowczo Cal.
-Jak mogliście?!-Krzyknęła Mariah a łzy zaczęły spływać po jej policzkach, dziewczyna momentalnie wyszła z hukiem z mojego domu.
-Nie, zostaw ją.-Powiedział Cal łapiąc mnie za rękę gdy chciałam za nią pobiec.
Przytuliłam się mocno do chłopaka, a on delikatnie mnie pocałował.
Parę miesięcy później Mariah wybaczyła nam tą zdradę, ale już nigdy nie miałyśmy takiego kontaktu jak dawniej.
Ja i Calum bardzo mocno się kochamy i planujemy razem przyszłość.
Straciłam przyjaciółkę ale znalazłam prawdziwą miłość...
Imagin dla mojej kochanej Dominiki♥♥ (Curly Angel)
Mam nadzieję że się spodoba;)
Jeżeli chcecie imaginy z dedykacją możecie pisać w komentarzach;)



moge poprosić o imagin z Luke'iem ? :)
OdpowiedzUsuńjasne :)
Usuńskisłam.
OdpowiedzUsuń