„She sleeps alone,
my heart want to come home...
I wish I was
I wish I was
beside you...”
(Beside you) Za każdym razem gdy słyszę tą piosenkę łzy same spływają po moich policzkach.Zostałam sama, zostawił mnie. Obiecywał że będzie utrzymywał kontakt, że wróci...
Na początku dzwonił, nawet kilka razy dziennie, ale później po prostu o mnie zapomniał. Minęły dwa lata od kiedy wyjechał, i od tej pory go nie widziałam.
Luke od zawsze był moim najlepszym przyjacielem, znaliśmy się od dziecka, bawiliśmy się w jednej piaskownicy.
Gdy nasi rodzice zobaczyli jak dobrze się dogadujemy i lubimy zrobili nam nawet furtkę z podwórka na podwórko tak żebyśmy mogli od razu być u siebie.
Dzisiaj mam już 17 lat i mimo że wyrosłam z piaskownicy, lubię tam przesiadywać, ponieważ strasznie przypomina mi wszystkie wspólne chwile z Hemmingsem.
Dzisiaj wyciągnęłam z dna szafy dość spory karton.
Usiadłam na podłodze i zaczęłam kolejno wyciągać wszystkie nasze zdjęcia, pamiątki.
Na samym dnie znalazłam zawieszkę-połówkę srebrnego serduszka, na którym było napisane Luke.
Chłopak miał kiedyś drugą połówkę z moim imieniem.
Nie raz zastanawiałam się czy wciąż ją ma.
Ja swój wrzuciłam tutaj, gdy zrozumiałam że chłopak ma mnie gdzieś, po prostu zaczął nowe życie w którym nie było miejsca dla mnie.
Potok łez spływał po moich policzkach, nasze zdjęcia porozrzucałam po całym pokoju.
Wzięłam jedno zdjęcie Luke'a do ręki, i położyłam się na łóżku.
Nie wiem kiedy zasnęłam, obudziło mnie lekkie szturchanie mojej mamy. Otworzyłam czerwone i napuchnięto oczy od płaczu i zobaczyłam że w drzwiach stoi Liz-mama Luke'a.
Gdy popatrzyłam na podłogę na której były porozrzucane zdjęcia, nie wytrzymałam i znów zalałam się łzami.
-Cii Ann.-Powiedziała Liz i usiadła obok mnie.
-Idę zrobić coś ciepłego do picia.-Powiedziała mama zamykając drzwi za sobą.
-Nie wiedziałam że aż tak bardzo za nim tęsknisz.-Powiedziała cicho kobieta, obejmując mnie.
-On obiecał mi...-Próbowałam coś powiedzieć ale sprawiało mi to duży problem.
-Wiem skarbie.-Liz pogładziła mnie po włosach.
Zawsze była dla mnie jak druga mama, i zawsze mogłam na nią liczyć. Potrafiła pocieszyć ale tym razem nic by mi nie pomogło.
-Wiesz że Luke...-Zaczęła podnosząc jedno ze zdjęć leżących na ziemi.
-Wraca na tydzień.-Dokończyła łagodnie, podając mi zdjęcie na którym razem z młodym Hemmingsem stoimy obok wielkiego pingwina.
-To niczego nie zmieni.-Powiedziałam patrząc na zdjęcie.
-Wyjaśni Ci wszystko.-
-Nie ma nic do wyjaśniania. Zaczął nowe życie w którym nie ma miejsca dla mnie.-Jedna łza spłynęła po moim policzku.
-Nie mów tak.-Szepnęła cicho mocno mnie obejmując.
-Chodźmy na dół, Twoja mama na nas czeka.-Spojrzała na mnie.
-Dobrze zaraz przyjdę tylko muszę doprowadzić się do porządku.-Powiedziałam.
Nie wyglądałam najlepiej, wielkie wory pod oczami, nieład na głowie, dresy... nie wyglądało to najlepiej.
Zrobiłam makijaż tak żeby w miarę zakrył poje podpuchnięte oczy. Przebrałam się w czarne spodnie alladynki, do tego czarny krótki top i wielki złoty łańcuch.
Wyprostowałam włosy, i zrobiłam porządek w pokoju.
-Ann chcesz gorącą czekoladę?-Zapytała mama przerywajać rozmowę z Liz.
-Nie dziękuję.-Uśmiechnęłam się.
-Idę na spacer z Jade.-Dodałam po czym pożegnałam się z Liz.
Idąc ulicami Sydney, co chwilę widziałam plakaty dobrze znanego mi zespołu 5 Seconds Of Summer.
Na każdym z nich widziałam roześmianą twarz Luke'ya.
Dobrze że chociaż jemu się układa, pomyślałam.
Będąc kawałek od domu przyjaciółki zadzwoniłam do niej by już wyszła.
-Hej Ann!-Krzyknęła z daleka.
Cieszyłam się że nie musiałam na nią długo czekać.
-Hej Jade.-Przytuliłam ją.
-Chodźmy do kina proszę Cię!-Krzyknęła składając ręce.
-Jaki film?-
-Wilk z Wall Street.-Powiedziała radośnie.
-Jest strasznie zboczony!-Szturchnęłam ją w ramię na co się zaśmiałyśmy.
-Ale Leonardo DiCaprio iii no wiesz..-Zaczęła mówić ale jej przerwałam. Zgodziłam się i poszłyśmy na ten film, gdyby nie to zapewne dalej słuchałabym o tym jakim to on nie jest cudownym aktorem i jaki jest przystojny.
Gdy tylko seans się skończył i wyszłyśmy z kina, sprawdziłam swój telefon.
-Pięć nieodebranych połączeń od mamy.-Powiedziałam nie dowierzając.
-Oddzwoń szybko.-Powiedziała Jade kończąc swój popcorn.
*Dziecko czemu nie odbierasz telefonu?!-Krzyknęła mi mama do słuchawki, tak że o mało co nie ogłuchłam.
-Byłam w kinie, nie krzycz.
*Przyjdź szybko do domu.
-Coś się stało?-Zapytałam zmartwiona.
*Mamy gości.-Zakomunikowała mama i się rozłączyła.
-Co jest?-Wydukała Jade z pełną buzią.
-Mam jakiś gości.-Powiedziałam patrząc się na nią pytająco.
-Nie patrz tak na mnie ja nic nie wiem!-Podniosła ręce w geście poddania.
-Okeej, wiem przecież.-Uderzyłam ją w ramię.
-Dobra Ty lepiej idź.-Powiedziała Jade.
-Wyganiasz mnie?!-
-Niee, ale w sumie to więcej popcornu dla mnie.-Zaśmiała się.
-Hahaah wiedziałam!-Krzyknęłam i przytuliłam ją.
-Do zobaczenia!-
(You & I) Będąc coraz bliżej domu, obawiałam się tam wejść, nie wiedziałam kogo się spodziewać.
-Dobry wieczór.-Przywitałam się z rodzicami Luke'ya.
-Czeeść, już drugi raz się widzimy.-Powiedziała Liz przytulając mnie.
-Witaj.-Powiedział tato Luke'ya podając mi dłoń, po czym usiadł obok mojego taty.
-Ann chodź tutaj.-Liz pokazała mi puste miejsce na krześle.
-Za chwilkę przyjdę idę tylko coś wziąć z pokoju.-Powiedziałam po czym obróciłam się na pięcie i wpadłam na...
-LUKE CO TY TU ROBISZ?!-Krzyknęłam wytrzeszczając oczy.
-Przyszedłem odwiedzić swoją przyjaciółkę.-Powiedział chłopak chcąc mnie przytulić.
-Tu jej nie ma.-Powiedziałam odpychając chłopaka.
Widziałam że wszystkich zamurowało to co powiedziałam, a młodego Hemmings'a chyba najbardziej.
Wybiegłam z domu i udałam się nad staw na który zawsze lubiliśmy przychodzić.
Usiadłam na pniu drzewa, i rzucałam małymi kamykami do wody.
-Wiedziałem że tu będziesz.-Powiedział Luke próbując złapać oddech.
-Nie dotykaj mnie.-Odepchnęłam rękę Luke'ya gdy ten położył ją na moim ramieniu.
-Strasznie Cię przepraszam.-Powiedział chłopak kucając obok mnie i patrząc mi w oczy, jednak ja unikałam jego spojrzenia i patrzyłam gdzieś za niego.
-Możesz na mnie spojrzeć? Proszę.-Usłyszałam jak jego głos się załamuje.
-Tęskniłem, i to bardzo...-Zaczął
-Ale moi menagerowie pozwalali mi się tylko kontaktować z rodziną. Nie miałem innego wyjścia, nie chodziło tylko o mnie, tu liczyła się też przyszłość moich kumpli.
-Jasne.-Rzuciłam obojętnie, patrząc na swoje ręce.
-Wiem że nie mogę się tak usprawiedliwiać, bo to żadne usprawiedliwienie, ale mam nadzieję że kiedyś mi wybaczysz.-W tym momencie pierwszy raz od dwóch lat spojrzałam w jego oczy które tak strasznie kochałam.
Chłopak złapał mnie za za rękę, a drugą objął mnie najmocniej jak tylko potrafił.
-Spójrz.-Powiedział pokazując mi pół serduszka na wisiorku.
Wyciągnęłam swoją połówkę z kieszeni, po czym złączyliśmy nasze połówki.
-Cały czas o Tobie myślałem.-Powiedział po czym złączył nasze usta w długim delikatnym pocałunku.
Imagin z dedykacją dla Klaudii♥
Przyznam się że jak go pisałam to płakałam ;) Jeżeli też chcecie imagina z dedykacją możecie pisać w komentarzach ;)))



Jestem jak obecalam na grupie :3
OdpowiedzUsuńJezuniu :'(
Przyznam, ze ja tez kapłam łze na poduszkę
~ Kamila
bardzo mi miło ;'''''') ♥
Usuń