piątek, 4 lipca 2014

Calum

Tydzień w Londynie, nic specjalnego, ostatnio często tu przybywałam. Gdy zostałam stylistką 5SOS nie wiedziałam co to znaczy życie prywatne, paparazzi wciąż za mną chodziło, zresztą fanki również nie odstępowały mnie na krok.
Ciągłe zdjęcia, autografy... Przecież nie jestem żadną celebrytką, ani nic nie odkryłam po prostu odwalam swoją czasem dość męczącą pracę. 
Muszę ubrać, a później co najlepsze rozebrać aż czterech facetów. Żartuję! sami się rozbierają ;) 
Od początku gdy poznałam zespół jestem po uszy zakochana w Calumie, ale on nie jest mną zainteresowany, zresztą od paru miesięcy spotyka się z nie jaką Yvonne mimo tego że dziewczyna non-stop go zdradza on jest w niej ślepo zakochany. 
-Rose proszę Cię zafarbuj mi włosy!-Prosił Michael chodząc za mną już trzeci dzień. 
-Mikey w tym miesiącu już dwa razy zmieniałeś kolor włosów!-Krzyknęłam zdenerwowana na chłopaka. 
-No proszę!-Powiedział łagodnym tonem składając ręce. 
-Za niedługo nie będzie co farbować! Popatrz jakie masz rzadkie włosy!-Powiedziałam podnosząc w geście poddanie. 
-Michael, Rose ma racje! Nie przesadzaj!-Usłyszałam melodyjny głos Caluma za sobą. 
Chwila... Czy on właśnie mnie nie poparł? Przyznał mi rację. 
-Dzięki Cal!-Powiedziałam odwracając się do chłopaka. 
Calum nic mi nie odpowiedział, tylko puścił mi oczko. Zalałam się sporym rumieńcem, który niestety zauważył wchodzący do pokoju Ashton. 
-Uuu ktoś się chyba zakochał.-Powiedział podchodząc do mnie, i lekko mnie szturchając. 
-Chyba zwariowałeś-Powiedziałam i uderzyłam do w ramię. 
-Mnie nie oszukasz.-Szepnął mi cicho do ucha, popatrzyłam na niego jakbym zaraz miała go zabić. 
-Hej, nie denerwuj się nie powiem nic Calumowi ale wiesz nic za darmo.-Uśmiechnął się łobuzersko. 
-Chyba oszalałeś!-Uderzyłam chłopaka w czoło. 
-Jak wolisz, Calum gdzie jesteś?!-Krzyknął specjalnie żeby zrobić mi na złość. 
-Dobra zamknij się!-Powiedziałam wręcz prosząc go. 
-Co z tego będę miał?-Zapytał patrząc mi prosto w oczy. 
-Co zechcesz ale nic mu nie mów!-Powiedziałam cicho po czym wyszłam z pokoju. 
Ale od razu żałowałam że nie zostałam w pokoju, ponieważ na korytarzu zobaczyłam jak Calum całuje Yvonne i wręcz zaciąga ją do sypialni. Oczy momentalnie mi się zaszkliły, i pobiegłam do swojego pokoju zamykając się na klucz. 
(klik♥)  Usiadłam na parapecie, oparłam głowę o ścianę patrząc jak krople deszczu spływają po oknie. 
Cały Londyn był pod ciemną chmurą, z której lał deszcz. Wszyscy chodzili pod parasolkami, a osoby które jej nie miały uciekały przed deszczem. 
Postanowiłam wyjść na zewnątrz, nie brałam telefonu ani parasolki. 
Uwielbiam deszcz, a teraz nikt nie wiedział czy płakałam, czy to deszcz spływał mi po policzkach, moje łzy były niewidoczne. Mówi się że osoby które najpiękniej uśmiechają się w ciągu dnia, najczęściej płaczą po nocach... i coś w tym jest. 
Oddalałam się od hotelu, i szłam w nieznanym mi kierunku. Byłam cała przemoknięta, ale mi to nie przeszkadzało. Usiadłam na jednej z ławek i wyciągnęłam zdjęcie na którym byłam z Calumem. Prawdopodobnie zostało zrobione gdy byliśmy w LA. 
Nagle poczułam jak ktoś dał nade mną parasolkę, i uważnie przyglądał się fotografii. 
-Znalazł sobie inną?-Zapytała starsza Pani która usiadła obok mnie. 
-T-tak.-Ledwo wydukałam, wycierając łzy z mojego policzka. 
-Nie przejmuj się kochanie, zobaczysz że jeszcze zrozumie.-Powiedziała staruszka łapiąc mnie za rękę. 
-Tak Pani myśli?-Zapytałam patrząc na nieznaną mi osobę, biło od niej jasne światło, cała promieniała, i mimo tego że było zimno od niej czułam nieznane ciepło. 
-Jestem tego pewna. Nie zamartwiaj się tylko idź do niego i powiedz mu co czujesz.
-Powiedziała, a ja spuściłam wzrok na zdjęcie. 
-A-ale...-Zaczęłam mówić, ale gdy tylko spojrzałam na miejsce w którym siedziała staruszka nikogo nie było. Przecież nie mogła tak po prostu rozpuścić się w powietrzu. 
Wstałam z ławki, a deszcz przestawał padać. Porozglądałam się dookoła ale nigdzie nie widziałam tej Pani. Postanowiłam zrobić tak jak powiedziała, wzięłam głęboki oddech i ruszyłam w stronę hotelu. 
-Rose gdzie byłaś?-Zapytał Calum gdy tylko weszłam do pokoju. 
-J-ja musiałam przemyśleć parę spraw.-Powiedziałam nie patrząc na Caluma, a w głowie cały czas miałam słowa starszej Pani „powiedz mu co czujesz”... 
-Idź się przebierz i przyjdź do mojego pokoju.-Powiedział Calum, na co osłupiałam. 
-Jasne.-Powiedziałam i nie dowierzając w to co właśnie się stało udałam się do mojego pokoju. 
Mokre włosy szybko umyłam i wysuszyłam po czym związałam je w kitkę, a resztki makijażu zmyłam. Przebrałam się w czarno-czerwoną koszulę w kratkę i legginsy. Wzięłam telefon i ruszyłam w stronę pokoju Cal'a. Lekko zapukałam do drzwi, a chłopak momentalnie mi otworzył. 
-Chciałeś o czymś porozmawiać?-Zapytałam siadając na łóżku. 
-Tak.-Powiedział patrząc na mnie nieśmiało i uśmiechając się. 
-Zobacz słońce wyszło, i przestało padać, może pójdziemy na spacer?-Zapytał łapiąc się za kark. 
-Okej tylko idę po buty.-Powiedziałam z uśmiechem. 
To niesamowite że od kiedy ta staruszka się pojawiła, wszystko zaczęło się poprawiać, Calum chce ze mną wyjść i porozmawiać, słońce zaświeciło nad Londynem mimo że zapowiadali cały tydzień ulew, i nawet ja w środku poczułam że jest lepiej. 
-Gotowa?-Zapytał Cal stojąc w moich drzwiach. 
-Tak, idziemy.-Powiedziałam biorąc klucze od pokoju. 
-Rose, chodźmy do pobliskiego parku.-Powiedział Calum łapiąc mnie za dłoń. 
-Dobrze.- 
Okazało się że chłopak zaprowadził mnie do tego samego parku w którym byłam przedtem. 
Nieco się zdziwiłam, gdy usiedliśmy naprzeciwko ławki, tej na której rozmawiałam ze starszą panią. 
-Słuchaj Rose...-Zaczął Calum patrząc mi prosto w oczy. 
-Od pewnego czasu czuję coś do Ciebie i..-Chciał dokończyć ale mu nie pozwoliłam. 
Złapałam Caluma za policzek i pocałowałam, przez chwilę nie odrywaliśmy się od siebie. 
-Myślałem że nigdy nawet nie zwracasz na mnie uwagi.-Powiedział zdziwiony chłopak. 
-Naprawdę? To zawsze ja myślałam że to Ty się mną nie interesujesz..-Powiedziałam na co oboje się zaśmialiśmy. 
-Kocham Cię wiesz?-Powiedział Calum i pocałował mnie. 
-Ja Ciebie też.-Szepnęłam chłopakowi do ucha. 
Siedzieliśmy tak ponad dwie godziny i rozmawialiśmy o różnych rzeczach, a Calum wciąż mnie nie puszczał, tylko trzymał mocno w swoich objęciach. 
-Poczekaj chwilę.-Powiedział chłopak i poszedł w stronę kobiety która chodziła z koszyczkiem i sprzedawała róże, zaśmiałam się sama do siebie, ale udawałam że nie patrzę na niego. 
-Widzisz mówiłam że będzie wszystko dobrze.-Usłyszałam głos tej samej starszej Pani, nie dowierzając spojrzałam obok i znów ją ujrzałam, siedziała obok mnie. 
-A-ale skąd Pani wiedziała?-Zapytałam z niedowierzaniem. 
-Ciiii.-Szepnęła, i pogładziła mnie po policzku. 
-Dbaj o niego.-Powiedziała, a ja spojrzałam na Caluma który już wracał. 
Gdy odwróciłam wzrok staruszki już nie było. 
-Proszę to dla Ciebie.-Powiedział uśmiechnięty Calum, trzymając w rękach bukiet róż. 
-Dziękuję.-Wzięłam bukiet od chłopaka po czym go pocałowałam. 
-Chodźmy.-Powiedział chłopak łapiąc mnie za rękę, i prowadząc w nieznaną mi stronę. 
Od tej pory wszystko się dobrze układa, jestem z Calumem i dbam o niego tak jak obiecałam staruszce, której już nigdy więcej nie zobaczyłam.


Imagin z dedykacją dla Irish Girl♥
Mam nadzieję że się podoba. ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz