Ciągłe zdjęcia, autografy... Przecież nie jestem żadną celebrytką, ani nic nie odkryłam po prostu odwalam swoją czasem dość męczącą pracę.
Muszę ubrać, a później co najlepsze rozebrać aż czterech facetów. Żartuję! sami się rozbierają ;)
Od początku gdy poznałam zespół jestem po uszy zakochana w Calumie, ale on nie jest mną zainteresowany, zresztą od paru miesięcy spotyka się z nie jaką Yvonne mimo tego że dziewczyna non-stop go zdradza on jest w niej ślepo zakochany.
-Rose proszę Cię zafarbuj mi włosy!-Prosił Michael chodząc za mną już trzeci dzień.
-Mikey w tym miesiącu już dwa razy zmieniałeś kolor włosów!-Krzyknęłam zdenerwowana na chłopaka.
-No proszę!-Powiedział łagodnym tonem składając ręce.
-Za niedługo nie będzie co farbować! Popatrz jakie masz rzadkie włosy!-Powiedziałam podnosząc w geście poddanie.
-Michael, Rose ma racje! Nie przesadzaj!-Usłyszałam melodyjny głos Caluma za sobą.
Chwila... Czy on właśnie mnie nie poparł? Przyznał mi rację.
-Dzięki Cal!-Powiedziałam odwracając się do chłopaka.
Calum nic mi nie odpowiedział, tylko puścił mi oczko. Zalałam się sporym rumieńcem, który niestety zauważył wchodzący do pokoju Ashton.
-Uuu ktoś się chyba zakochał.-Powiedział podchodząc do mnie, i lekko mnie szturchając.
-Chyba zwariowałeś-Powiedziałam i uderzyłam do w ramię.
-Mnie nie oszukasz.-Szepnął mi cicho do ucha, popatrzyłam na niego jakbym zaraz miała go zabić.
-Hej, nie denerwuj się nie powiem nic Calumowi ale wiesz nic za darmo.-Uśmiechnął się łobuzersko.
-Chyba oszalałeś!-Uderzyłam chłopaka w czoło.
-Jak wolisz, Calum gdzie jesteś?!-Krzyknął specjalnie żeby zrobić mi na złość.
-Dobra zamknij się!-Powiedziałam wręcz prosząc go.
-Co z tego będę miał?-Zapytał patrząc mi prosto w oczy.
-Co zechcesz ale nic mu nie mów!-Powiedziałam cicho po czym wyszłam z pokoju.
Ale od razu żałowałam że nie zostałam w pokoju, ponieważ na korytarzu zobaczyłam jak Calum całuje Yvonne i wręcz zaciąga ją do sypialni. Oczy momentalnie mi się zaszkliły, i pobiegłam do swojego pokoju zamykając się na klucz.
(klik♥) Usiadłam na parapecie, oparłam głowę o ścianę patrząc jak krople deszczu spływają po oknie.
Cały Londyn był pod ciemną chmurą, z której lał deszcz. Wszyscy chodzili pod parasolkami, a osoby które jej nie miały uciekały przed deszczem.
Postanowiłam wyjść na zewnątrz, nie brałam telefonu ani parasolki.
Uwielbiam deszcz, a teraz nikt nie wiedział czy płakałam, czy to deszcz spływał mi po policzkach, moje łzy były niewidoczne. Mówi się że osoby które najpiękniej uśmiechają się w ciągu dnia, najczęściej płaczą po nocach... i coś w tym jest.
Oddalałam się od hotelu, i szłam w nieznanym mi kierunku. Byłam cała przemoknięta, ale mi to nie przeszkadzało. Usiadłam na jednej z ławek i wyciągnęłam zdjęcie na którym byłam z Calumem. Prawdopodobnie zostało zrobione gdy byliśmy w LA.
Nagle poczułam jak ktoś dał nade mną parasolkę, i uważnie przyglądał się fotografii.
-Znalazł sobie inną?-Zapytała starsza Pani która usiadła obok mnie.
-T-tak.-Ledwo wydukałam, wycierając łzy z mojego policzka.
-Nie przejmuj się kochanie, zobaczysz że jeszcze zrozumie.-Powiedziała staruszka łapiąc mnie za rękę.
-Tak Pani myśli?-Zapytałam patrząc na nieznaną mi osobę, biło od niej jasne światło, cała promieniała, i mimo tego że było zimno od niej czułam nieznane ciepło.
-Jestem tego pewna. Nie zamartwiaj się tylko idź do niego i powiedz mu co czujesz.
-Powiedziała, a ja spuściłam wzrok na zdjęcie.
-A-ale...-Zaczęłam mówić, ale gdy tylko spojrzałam na miejsce w którym siedziała staruszka nikogo nie było. Przecież nie mogła tak po prostu rozpuścić się w powietrzu.
Wstałam z ławki, a deszcz przestawał padać. Porozglądałam się dookoła ale nigdzie nie widziałam tej Pani. Postanowiłam zrobić tak jak powiedziała, wzięłam głęboki oddech i ruszyłam w stronę hotelu.
-Rose gdzie byłaś?-Zapytał Calum gdy tylko weszłam do pokoju.
-J-ja musiałam przemyśleć parę spraw.-Powiedziałam nie patrząc na Caluma, a w głowie cały czas miałam słowa starszej Pani „powiedz mu co czujesz”...
-Idź się przebierz i przyjdź do mojego pokoju.-Powiedział Calum, na co osłupiałam.
-Jasne.-Powiedziałam i nie dowierzając w to co właśnie się stało udałam się do mojego pokoju.
Mokre włosy szybko umyłam i wysuszyłam po czym związałam je w kitkę, a resztki makijażu zmyłam. Przebrałam się w czarno-czerwoną koszulę w kratkę i legginsy. Wzięłam telefon i ruszyłam w stronę pokoju Cal'a. Lekko zapukałam do drzwi, a chłopak momentalnie mi otworzył.
-Chciałeś o czymś porozmawiać?-Zapytałam siadając na łóżku.
-Tak.-Powiedział patrząc na mnie nieśmiało i uśmiechając się.
-Zobacz słońce wyszło, i przestało padać, może pójdziemy na spacer?-Zapytał łapiąc się za kark.
-Okej tylko idę po buty.-Powiedziałam z uśmiechem.
To niesamowite że od kiedy ta staruszka się pojawiła, wszystko zaczęło się poprawiać, Calum chce ze mną wyjść i porozmawiać, słońce zaświeciło nad Londynem mimo że zapowiadali cały tydzień ulew, i nawet ja w środku poczułam że jest lepiej.
-Gotowa?-Zapytał Cal stojąc w moich drzwiach.
-Tak, idziemy.-Powiedziałam biorąc klucze od pokoju.
-Rose, chodźmy do pobliskiego parku.-Powiedział Calum łapiąc mnie za dłoń.
-Dobrze.-
Okazało się że chłopak zaprowadził mnie do tego samego parku w którym byłam przedtem.
Nieco się zdziwiłam, gdy usiedliśmy naprzeciwko ławki, tej na której rozmawiałam ze starszą panią.
-Słuchaj Rose...-Zaczął Calum patrząc mi prosto w oczy.
-Od pewnego czasu czuję coś do Ciebie i..-Chciał dokończyć ale mu nie pozwoliłam.
Złapałam Caluma za policzek i pocałowałam, przez chwilę nie odrywaliśmy się od siebie.
-Myślałem że nigdy nawet nie zwracasz na mnie uwagi.-Powiedział zdziwiony chłopak.
-Naprawdę? To zawsze ja myślałam że to Ty się mną nie interesujesz..-Powiedziałam na co oboje się zaśmialiśmy.
-Kocham Cię wiesz?-Powiedział Calum i pocałował mnie.
-Ja Ciebie też.-Szepnęłam chłopakowi do ucha.
Siedzieliśmy tak ponad dwie godziny i rozmawialiśmy o różnych rzeczach, a Calum wciąż mnie nie puszczał, tylko trzymał mocno w swoich objęciach.
-Poczekaj chwilę.-Powiedział chłopak i poszedł w stronę kobiety która chodziła z koszyczkiem i sprzedawała róże, zaśmiałam się sama do siebie, ale udawałam że nie patrzę na niego.
-Widzisz mówiłam że będzie wszystko dobrze.-Usłyszałam głos tej samej starszej Pani, nie dowierzając spojrzałam obok i znów ją ujrzałam, siedziała obok mnie.
-A-ale skąd Pani wiedziała?-Zapytałam z niedowierzaniem.
-Ciiii.-Szepnęła, i pogładziła mnie po policzku.
-Dbaj o niego.-Powiedziała, a ja spojrzałam na Caluma który już wracał.
Gdy odwróciłam wzrok staruszki już nie było.
-Proszę to dla Ciebie.-Powiedział uśmiechnięty Calum, trzymając w rękach bukiet róż.
-Dziękuję.-Wzięłam bukiet od chłopaka po czym go pocałowałam.
-Chodźmy.-Powiedział chłopak łapiąc mnie za rękę, i prowadząc w nieznaną mi stronę.
Od tej pory wszystko się dobrze układa, jestem z Calumem i dbam o niego tak jak obiecałam staruszce, której już nigdy więcej nie zobaczyłam.
Imagin z dedykacją dla Irish Girl♥
Mam nadzieję że się podoba. ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz