Usiadłam na ławce, chowając twarz w dłoniach, ciężko było mi myśleć o czymkolwiek w tym momencie. Luke usiadł obok mnie i delikatnie mnie przytulił.
-Jak myślisz, co on miał na myśli mówiąc że pożałuję?-
-Sam nie wiem...-Zamyślił się na chwilę.-Myślę że chce zagrać Ci na emocjach, żebyś do niego wróciła. Chyba się w Tobie zakochał.-Powiedział Luke, podkreślając ostatnie zdanie.
-Przestań! Nie mów tak.-
-Ja tylko stwierdzam fakty...-Spojrzał na mnie, oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi.
-Mam nadzieję że nie zrobi sobie nic głupiego...-
-Może po prostu umów się z nim i porozmawiaj na spokojnie jak ochłonie. Jeżeli chcesz mogę pojechać z Tobą.-Zaproponował. Widziałam że bardzo chce mi pomóc.
-Luke, doceniam to ale, nie chcę robić Ci kłopotu.
-Proszę.
-No dobrze.-
Chwilę siedzieliśmy w ciszy, zastanawiałam się dlaczego Lukey chce mi pomóc, przecież o nic go nie prosiłam i niczego nie oczekiwałam, mimo wszystko cieszę się. Nagle w tle rozbrzmiała piosenka którą uwielbialiśmy z z Hemmingsem.
-Mogę Panią prosić do tańca?-Chłopak wyciągnął dłoń i delikatnie się pokłonił.
-T-tak.-Odpowiedziałam i poczułam jak kolejny raz oblewam się rumieńcem.
Wchodząc na parkiet wszystkie oczy były skierowane na nas. Zawstydziłam się trochę, ale Luke sprawia że czuję się bezpiecznie. Chyba dalej zaczynam coś do niego czuć. Nasze uczucie któro przygasło na pewien okres czasu prawdopodobnie zaczyna się odradzać, albo to tylko moje wyobrażenia.
Chłopak objął mnie w talii i mocno do siebie przytulił jakby bał się że zaraz mu ucieknę. W tej chwili mogę powiedzieć że jestem cholernie wdzięczna rodzicom za to że postanowili wrócić do Sydney. Gdyby nie oni raczej nie szybko mogłabym spędzić czasu z osobami na których naprawdę mi zależy.
Na chwilę oderwałam głowę z torsu chłopaka by móc popatrzeć mu w oczy. Błękitne tęczówki zawsze działały na mnie w sposób piorunujący, uwielbiałam je.
-Co jest?-Szepnął mi Luke do ucha, jakby bał się że ktoś w tym tłumie może nas usłyszeć.
-Cieszę się że Cię mam...-Odpowiedziałam równie cicho.
Nie dostałam odpowiedzi, chłopak delikatnie pocałował mnie w skroń, a ja dalej wtuliłam się w jego tors i zaczęłam bawić się jego włosami.
Powoli zbliżała się północ więc poprosiłam Luke'ya żeby odwiózł mnie do domu. Pożegnałam się ze wszystkimi obecnymi na imprezie, i wraz z chłopakiem udałam się do jego samochodu.
W radiu leciała nastrojowa piosenka GIVE ME LOVE Ed'a która zawsze sprawiała mi ból, lecz tym razem słuchałam jej z przyjemnością.
-Luke przycisz radio, ktoś dzwoni.
-Okej.-
-O cholera.-Wymawiając to zakryłam usta z szoku.
-Chloé co się stało??-Zapytał z lekkim przerażeniem.
-Wayne napisał mi smsa. Jedź szybko Harbour Bridge!-
Byłam przerażona, Wayne napisał mi że chce ze sobą skończyć i że będąc na tym moście będę mogła poczuć jego ducha... Mam nadzieję że zdążymy przyjechać zanim ten głupek zrobi sobie krzywdę.
Luke jechał naprawdę szybko, momentami miałam wrażenie że zaraz to z nas duch wyzionie, ale musieliśmy się spieszyć. Po około 10 minutach byliśmy na miejscu. Most zablokowany, dookoła policja, karetka i mnóstwo gapiów.
-Przepraszam, ale Pani nie może tam wejść.-Powiedział jeden z policjantów gdy chciałam iść do Wayne'a.
-To jest mój przyjaciel!-Krzyknęłam i wydostałam się z silnych ramion obcego mężczyzny.
-Wayne! Wayne! Nie rób tego!!-Krzyczałam cała zapłakana, biegnąc w jego stronę.
-Co Ty tu robisz? Odejdź stąd.-Powiedział i odwrócił się.
-Zejdź! Proszę porozmawiajmy!-
-Przecież powiedziałaś mi wszystko już!!-
-Wayne zejdź!-Krzyczałam jakby na nic.
Chłopak nie chciał mnie posłuchać, więc podeszłam do niego. Mimo tego że strasznie się bałam, wdrapałam się na barierkę i jedną nogą stałam już po niebezpiecznej stronie mostu.
-Co Pani robi?! Proszę stamtąd zejść natychmiast!-Krzyczał jeden z policjantów... Zresztą wszyscy coś krzyczeli więc już nawet nie rozróżniałam głosów. Momentalnie strasznie zakręciło mi się w głowie, gdyby nie to że Wayne mnie złapał, prawdopodobnie to mnie by wyławiali...
-Chloé chodź tu.-Powiedział łagodnie, ale jakże nerwowo Luke.
Wziął mnie na ręce, przeniósł dobry kawałek od krawędzi już po bezpiecznej stronie i usiadł na ziemi biorąc mnie na kolana i mocno przytulając.
-Co Ci odbiło?-Zapytał prawie płacząc.
-Sama nie wiem...-
Zobaczyłam że Wayne schodzi z mostu razem z policjantami którzy pomagają mu iść, bez zastanowienia szybko do niego podbiegłam i przytuliłam się.
-Przepraszam Cię.-Usłyszałam.
-Czemu mi to zrobiłeś?!-Krzyknęłam i uderzyłam pięściami w jego tors.
-Kocham Cię.-
Powiedział to jakby myślał że rzucę mu się na szyję i zacznę całować.
-Wayne...-Nie wiedziałam co powiedzieć żeby zaraz dalej nie wrócił za tą barierkę.-Kocham Cię ale jak brata. Nigdy nie czułam do Ciebie nic więcej, ale musisz wiedzieć że nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.
-Przepraszam Cię. Nie chciałem Cię straszyć, jestem strasznym dupkiem, do tego nienormalnym.-W tej chwili zobaczyłam lekki uśmiech na jego twarzy.
-Proszę wsiąść do karetki, zabierzemy Pana do szpitala i przebadamy.-Powiedział jeden z lekarzy.
-Przepraszam.-Powiedział cicho Wayne i oddalił się.
Co za dzień. Nie mam siły na nic... Najpierw cała sytuacja z Luke'm, teraz to. Tylko czekać aż za chwilę jakaś asteroida uderzy w Ziemię.
-I jak się czujesz bohaterko?-Zapytał z lekkim ale nie wymuszonym uśmiechem Hemmings po czym głośno odsapnął i pocałował mnie w policzek.
-Jestem wykończona.
-Nie dziwię się.-Odpowiedział szybko, po czym wziął mnie na ręce.
-Ejj co Ty robisz?!-Zapytałam nieco zdziwiona.
-Mówiłaś że jesteś zmęczona.-Uśmiechnął się lekko i zaniósł mnie prosto do samochodu.-Właśnie, międzyczasie zadzwoniłem do Twojej mamy i powiedziałem jej że dzisiaj śpisz u mnie.
-I co ona na to?-Zapytałam będąc pewna że nie ma mowy żeby zgodziła się na coś takiego.
-Zgodziła się.-Powiedział niezwykle dumny.
-Woow, jak tego dokonałeś?!
-Wiesz... Mam swoje sposoby.-
Po około 20 minutach byłam pod domem Hemmingsa. W trakcie drogi nie zamieniliśmy ze sobą żadnego słowa, chyba oboje byliśmy równie zmęczeni. Zresztą co się dziwić... To przeze mnie Luke miał taką pełną emocji noc.
-Ale się zamyśliłaś...
-C-co?-Zapytałam naprawdę rozkojarzona.
-Już jesteśmy na miejscu.
-Aaa no tak.-
Wyszłam z samochodu i razem z chłopakiem poszłam do jego domu.
-Proszę weź moją koszulkę do spania.-Uśmiechnął się i wręczył mi za dużą koszulkę z logiem Nirvany.
-Dzięki.-Wzięłam ją i poszłam do łazienki wykąpać się.
Siedziałam może z 10 minut pod prysznicem, gdy wyszłam ubrałam się i przeczesałam mokre włosy.
-To gdzie mam spać?-Zapytałam gdy zobaczyłam Luke'ya siedzącego w kuchni przy stole.
-Chodź zaprowadzę Cię.-
Udałam się za chłopakiem do pokoju z wielkim łóżkiem. Co od razu mi się spodobało. Usiadłam na środku i obserwowałam ruchy Hemmingsa. Chłopak podszedł do mnie i pocałował mnie w skroń.
-Wołaj mnie jak będziesz czegoś potrzebować.-Usłyszałam.-Dobranoc.
Powiedział po czym wyszedł z pokoju. Gdy tylko zamknął drzwi od razu postanowiłam go zawołać.
-Lukee!-Krzyknęłam.
-Widzę że nie możesz beze mnie żyć.-
Myślałam że popłaczę się ze śmiechu. Szczerze mówiąc miał rację.
-No co jest?-Ledwo wydukał przez śmiech.
-Boję się.-Udałam smutną.
-I co ja mam zrobić?
-Śpij ze mną.-Zrobiłam śliczne maślane oczka żeby się zgodził.
-No dobra.-Powiedział i położył się obok mnie.
Przytuliłam się do niego i szybko zasnęłam.
_____________________________________________
Jest i II część.
III prawdopodobnie w środę lub czwartek.
PS.WIDZĘ ŻE CZYTACIE BO W CIĄGU 2 DNI SKOCZYŁO PONAD 300 WYŚWIETLEŃ!
Bardzo, bardzo się cieszę! Ale chciałabym wiedzieć co o tym myślicie dlatego, jeżeli czytasz-ZOSTAW ANONIMOWY KOMENTARZ który bardzo motywuje.
buziak ;*
Megaaaa ja chcem 3 część
OdpowiedzUsuńświetne <3 czekam na 3 część ;D
OdpowiedzUsuńTwoja wyobraźnia nie ma granic? Niezły tekst! :D
OdpowiedzUsuńBomba :3
OdpowiedzUsuń