sobota, 17 stycznia 2015

Calum

-Calum cholera jasna pośpiesz się!!-Krzyknęłam z przedpokoju.
-Chwilaaaaaaa! Już idę.-Usłyszałam z góry.
Super! Za chwilę zamykają wszystkie sklepy, a my oprócz prezentów nie mamy nic na święta.
Zresztą wątpię żebyśmy w godzinę dojechali do najbliższego sklepu i kupili coś na świąteczną kolację, którą w tym roku mamy zjeść ze dwójkę. Dziwnie troszkę, ale tak sobie wymyślił mój kochany chłopak więc się zgodziłam.
Czekając na niego przeglądnęłam się w lustrze i poprawiałam moje jasne blond włosy.
Minęła cała wieczność zanim Pan Hood raczył zejść na dół.
-No to jedziemy!-Powiedział uradowany, wkładając kurtkę.
-Tylko ciekawe po co...
-No na zakupy!-Otworzył mi drzwi i puścił przodem.
-Jasne, jak w ogóle znajdziemy jakiś sklep otwarty.-Odpowiedziałam, po czym wzięłam trochę śniegu i uformowałam z niej kulkę.
-Nie marudź.-Usłyszałam za sobą i poczułam dłonie oplatające mnie w talii.
-Spadaj.-Zaśmiałam się, a Cal dostał prosto w twarz śniegiem.
-No nie...-Udał obrażonego.-Jak mogłaś.
Wsiedliśmy do samochodu a Calum wciąż był obrażony.
-No chyba się na mnie nie gniewasz?-Zapytałam i popatrzyłam na niego.
-Buziak i po sprawie.-Powiedział zadowolony i wskazał miejsce.
-No dobra.-Posłusznie cmoknęłam go w policzek.
Przez pół godziny staliśmy w korku, co strasznie mnie irytowało. Na szczęście w radiu leciały różne kolędy które śpiewaliśmy z Calumem, co sprawiło że trochę się rozluźniłam.
Gdy dojechaliśmy na miejsce, na parkingu nie było już żadnych samochodów.
-No świetnie.-Powiedziałam i oparłam się o szybę.
-Ej spokojnie coś wymyślimy.
-Na przykład co?-Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-No na przykład mamy pizzę w zamrażarce.-Odpowiedział bardzo zadowolony, jakby Amerykę odkrył.
-Teraz sobie żartujesz prawda?-Zapytałam i wybuchnęłam śmiechem.
-Nie żartuję.-
-No nie hahahahaah.-
Przez całą drogę powrotną ciężko było mi opanować śmiech, a Calum wciąż twierdził że nie będzie tak źle.
-Maddie to co robimy?-Zapytał Cal gdy weszliśmy do domu.
-Nie mam pojęcia, ja idę się przebrać a Ty coś wymyśl.-
Widziałam że chłopak złapał się za głowę i zaczął chodzić nerwowo po salonie. Miałam z tego lekką satysfakcję ponieważ przynajmniej raz nie było coś na mojej głowie, tylko to on musiał się wysilić.
Udałam się do garderoby i ubrałam czerwoną sukienkę, pokręciłam włosy, zrobiłam makijaż i włożyłam czółenka.
-Calum, Calum!-Krzyknęłam gdy schodziłam na dół ale nie dostałam żadnej odpowiedzi.
Poszłam do kuchni, gdzie zobaczyłam chłopaka który dmuchał sobie w rękę.
-Co się stało?-Zapytałam lekko rozbawiona całą sytuacją.
-Jak wyjmowałem pizzę to się popiekłem.-Odpowiedział i pokazał mi dłoń.
-Po prostu jak dziecko!-
-Ej nie mów tak.-Zrobił wielkiego smutasa.
Wyciągnęłam lód i przyłożyłam Calowi do dłoni.
-Lepiej?-
-Taaaaaak.-Powiedział zadowolony.
Hood nakrył stół i zaświecił choinkę, a ja postanowiłam wyciągnąć pizzę z pieca. Ułożyłam ją na talerzu i podałam.
Po złożeniu sobie życzeń, usiedliśmy do stołu. Cały czas śmialiśmy się z naszej jakże wykwintnej kolacji. Szybko przeszliśmy do drugiej części czyli - prezenty!
-Calum to dla Ciebie.-Wręczyłam mu malutkie pudełeczko.
-Matko kochana bilety na jedyny koncert Blink 182 dziękuję!-Krzyknął zadowolony i przytulił mnie.
-A to dla Ciebie.-Usiadł bliżej mnie i podał mi również małe pudełeczko.
Gdy je odpakowałam chłopak uklęknął. Do moich oczy napłynęły łzy, Hood wziął ode mnie pudełeczko i je otworzył.
-Maddie zostaniesz moją żoną?-
-Tak Calum! Tak.-Powiedziałam głośno, a Cal wziął mnie na ręce i okręcił wokół własnej osi.
-Strasznie się cieszę.-Powiedział i pocałował mnie.

_______________________________

Dziewczyny przepraszam, ale uwielbiam happy end'y!
Hhahaha :) 
Tego imagina dedykuję mojej przyjaciółce Magdzie♥

Czytasz? Zostaw komentarz:)
Buźka :***




2 komentarze:

  1. No i znów sukces, lekko napisany imagin :) Tylko czemu taki krótki?! Eh, żądam dłuższych tekstów :D

    OdpowiedzUsuń